DZIECKO POLECANE

Usypianie niemowlaka – jak się za to zabrać?

Bycie mamą po raz drugi uzmysłowiło mi, że niema dwojga takich samych dzieci. Każde dziecko ma inny temperament i potrzeby, w tym potrzebę bliskości. I było to dla mnie twarde zderzenie z nową rzeczywistością, bo przecież Mikoś bardzo mnie rozpieścił. Nie wymagał usypiania czy kołysania, odkładany do łóżeczka w kilka minut potocznie mówiąc “odpadał”. Z córeczką sprawa okazała się już nieco bardziej skomplikowana.

Na początku Iga potrafiła budzić się co godzinę na jedzenie i nic w tym dziwnego, bo noworodki mają maleńkie żołądki. Dłuższe przerwy dla nich to często tak, jakbyśmy my jedli wczoraj. Stopniowo ten czas zaczął się wydłużać, ale czas snu paradoksalnie dramatycznie kurczyć. Były i takie dni, że miałam wrażenie, że w ogóle nie zmrużyła oka, a ja zaś podpierałam się już rzęsami. Bardzo chciałam wypracować jakiś sposób usypiania, ale nie chciała posługiwać się strategiami Tracy Hogg znanej też treserką niemowląt. Głęboko wierząc w rodzicielstwo bliskości, ale też w swoją potrzebę odpoczynku postanowiłam poszukać rozwiązań, które przyniosą ulgę.

Iga ma dwie rzeczy, które zdecydowanie utrudniają na starcie. Jest high need baby i ma kolki. Combo, prawda? Bywają i takie dni, że od noszenia na rękach mam ochotę je sobie odgryźć. W pewnym momencie usypianie stało się dla mnie drogą przez mękę. Ale wzięłam głęboki oddech i na spokojnie podeszłam do tematu, bo jak to mówią tylko spokój może nas uratować. Ustanowiłam porządek rzeczy, przepracowałam kilka metod i tak oto poniżej jest moja recepta na sukces, która sprawdza się w 8 na 10 usypiań. Pozostałe dwa ja odpadam ze zmęczenia i na klatę usypianie bierze tata, który kołysze córę coś cicho mrucząc, co działa. Myślę, że to tembr jego głosu 😉

Rytuały

To ważna część. Jedna z najważniejszych. Ich siła jest olbrzymia, bo uspokajają dziecko i wprowadzają w stan relaksu. Głównie mam tu na myśli kąpiel i kojący masaż. Co więcej znajdują swoje miejsce w porządku dnia przez co dziecko wie, że do spania dzieli je zaledwie kilka chwil.

Miejsce do spania

Dużo się mówi o tym, że dziecko nie powinno spać w łóżku z rodzicami, bo sids. I nie można się z tym nie zgodzić, chociaż ciężko czasami odłożyć dziecko do łóżeczka, gdy to domaga się kontaktu skóra do skóry przez całą dobę.
Samo łóżeczko zaś nie powinno mieć wewnątrz żadnych ochraniaczy i masy pluszaków, kołderek i tym podobnych rzeczy. Również kokonów. Dlaczego? Bo zwiększają ryzyko uduszenia. Niby można mówić, że przecież taki malutki niemowlaczek przecież się nie obraca, ale to nieprawda. Bo Iga choć jeszcze nie opanowała tego skillu, to czasem jej się to udaje całkowicie przypadkowo.

Otulanie

Maluszki kochają być otulane. I tu są dwie drogi:
pierwsza to otulacze i spowijanie dziecka. U nas rewelacyjnie to sie sprawdza w dzień. Korzystamy z nich bardzo często i mamy ich całkiem sporo. Najbardziej lubimy mięciutkie otulacze bambusowe Lassig. Używamy ich nie tylko do otulania, bo Iga kocha mieć przy buzi pieluszkę do usypiania i w tej roli sprawdzają się równie rewelacyjnie. Tych tertrowych do przytulania unikam, bo są drapiące i sztywne.
Dodatkowo okrywam ją i siebie podczas karmienia, przez co otulacz pachnie mlekiem. A wieczorem wkładam go na czas usypiania do łóżeczka (zawsze pod naszą kontrolą i okiem!) przez co Igutka czuje zapach mamy przy zasypianiu i zasypia znacznie spokojniej. Rewelacyjna metoda, żeby dziecko czuło się bezpiecznie, roboczo u nas w domu zwana mleczną pieluchą.



druga to śpiworek z możliwością otulenia. Zresztą to najbezpieczniejszy sposób na sen dla dziecka, bo nie nakryje sobie główki, co może skutkować uduszeniem. Śpiworków jest cała masa i zawsze się zastanawiałam jak dobrać odpowiedni do temperatur w domu, żeby dziecko nie zmarzło. I tutaj muszę polecić otulacze -śpiworki GroSnug. Po pierwsze dlatego, że wybieramy je pod względem ciepłoty (są dwa warianty: chłodny i ciepły), po drugie można nimi ścisnąć dziecko niczym otulaczem lub korzystać jak z klasycznego śpiworka. Śpiworek nie ściska nóżek dziecka, przez co maluszek może je ułożyć w dogodnej fizjologicznej pozycji, co działa z korzyścią na stawy biodrowe. Super sprawdza się rozsuwanie śpiworka od dołu, bo można bez problemu przewinąć śpiącego malucha.

Światło i dźwięk

Najlepiej przyzwyczaić dzieciątko do usypiania po ciemku, ale jeśli maluszek nie lubi ciemności lub się ich boi, to można posiłkować się lampką dla dzieci. Ważne, aby była poniżej poziomu łóżeczka i poza bezpośrednim zasięgiem wzroku dziecka, żeby go nie rozbudzać. Dzieciątko powinno widzieć nie więcej niż poświatę bijącą od lampki.
Nasza Iga od samego początku przyzwyczajała się do spania w ciemności i nie ma z tym problemu. Podobnie Mikoś. I choć posiadamy lampkę, to nie jest ona zbyt często używana. Częściej włączamy światełko znajdujące się w brzuszku jej przyjaciela do usypiania – Sowy Ollie. Daje ona bardzo subtelne światło, które nie wybudza maluszka. Dodatkowo kryje w sobie cały zestaw dźwięków (z regulacją ich głośności!), od białego szumu, dźwięku bicia serca przez odgłosy deszczu i kończąc na naszej ukochanej kołysance Brahmsa, przy której dźwiękach Iga usypia codziennie wieczorem. Szum rzeczywiście świetnie działa w momentach kiedy maluszek jest rozdrażniony, ale do usypiania zdecydowanie jestem zwolennikiem kołysanek. Z innych świetnych funkcjonalności Sowy Ollie jest cry sensor, który przez trzy godziny od włączenia wyłapuje wybudzanie się dziecka i od nowa włącza kołysankę, tym samym je usypiając.

Bliskość ponad wszystko

Nie zawsze da się dziecię uśpić w łóżeczku, o czym wiedzą rodzice HNB. Kojące dźwięki są ważne, ale czasem potrzeba bliskości jest tak silna, że do pięknych kołysanek czy szumu potrzebne są ramiona mamy lub taty. Przytulanie jest ważne, bo daje ciepło oraz poczucie bezpieczeństwa, a to wpływa na prawidłowy rozwój emocjonalny i neurologiczny dziecka, o czym warto pamiętać. Niektóre dzieci usypiają przy piersi i nic w tym złego, jeśli potrzebują po prostu trzeba im na to pozwolić. Nic nie trwa wiecznie i mimo wszechogarniającego zmęczenia warto się cieszyć tą chwilą, kiedy maluch tak bardzo potrzebuje mamy. Dla nieodkładalnych maluchów polecę jeszcze raz patent z mleczną pieluchą, u nas baaaardzo pomaga i pozwala uwolnić ramiona 🙂

Wszystkie nasze ulubione rzeczy do zasypiania kupicie poniżej:
Śpiworeki GroSnug, różne kolory | TUTAJ
Sowę Ollie z sensorem płaczu | TUTAJ
Otulacze bambusowe Lassig | TUTAJ

ZOBACZ RÓWNIEŻ

1 komentarz

  • Odpowiedz
    Smoczek
    25 września 2019 at 12:38

    Dzieciakom często pomaga smoczek, kocyk czy na przykład jakieś szumiący dźwięk (suszarka, pralka). Zależy od dziecka. Jedno trzeba kołysać i śpiewać, a inne zasną po prostu odłożone. Świetny wpis!

  • Napisz odpowiedź