TOP
UCZULENIE NA HYBRYDE PAZNOKCIE
NIE PRZEGAP POLECANE RZECZY

Uczulenie na hybrydę. Moja walka o zdrowe paznokcie

Dzisiejszy wpis będzie inny niż te, które pojawiały się tutaj dotychczas, ale zdecydowałam się zebrać wszystko w jednym miejscu, ponieważ pytania o moje uczulenie na hybrydę wracają regularnie. O to jakie objawy, ile czasu to trwało, jak wyglądało leczenie i czy wróciłam do hybryd. Ale od początku.

Uwielbiam tematy kosmetyczne, malowidła, pachnidła, a zwłaszcza te specyfiki, które dają widoczne efekty. Jeszcze przed urodzeniem dziecka biegałam co chwila do fryzjera, manikiurzystki, spa, na masaże. Tu jakiś kurs makijażu, tam znów coś innego. Nie zdarzały mi się żadne podrażnienia, więc wydawało mi się, że skórę mam niczym krokodyl.

Liczy się wygoda

Moja miłość do pięknie zrobionych pazów zaczęła się jeszcze w klasie maturalnej. Po kilku nietrafionych manikiurzystkach trafiłam do Asi, której wierna byłam przez blisko dekadę. I nikomu innemu moich paznokci nie powierzyłam. Miałam najpiękniej na świecie zrobionego konstrukcyjnego frencha. Wszystko trzymało się rewelacyjnie, nigdzie nie podchodziło powietrze, nic nie pękało ani nie odpadało. W ciągu tych kilku ładnych lat podążałam za nią przez wszystkie miejsca, w których pracowała, bez względu na lokalizacje. Ale przyszedł moment, gdy zaczęłam planować ciążę, pożegnałam się z blondem na rzecz naturalnego koloru i zrezygnowałam z przedłużanych paznokci. Przeszłam na zdrowszy tryb życia, bo do ciąży chciałam być przygotowana i z dala od wszelkiej chemii.

Kiedy wróciłam do pracy po macierzyńskim zaczynała się właśnie era hybryd w całkowicie domowym użytku. Koleżanka z pracy zachwalała mi samodzielne robienie paznokci w domu, a ja pragnąć trwalszego efektu. Więc nikogo nie zdziwi, że szybko uzbroiłam się w cały zestaw do hybryd DIY.  Wiedzę jak to się robi w lampie już miałam przez lata obserwacji. Kolejnych pięć lat malowałam samodzielnie w domu, a moje paznokcie cały czas były w genialnym stanie. Do czasu.

W pewnym momencie poczułam, że coś jest nie tak

Podczas jednego z ostatnich urlopów myjąc ręce, nagle odniosłam wrażenie, jakby kilka paznokci zaczęło odchodzić mi od skóry. Szybko zdjęłam hybrydy i moim oczom ukazała się głęboka onycholiza. Wyglądało to przerażająco. Trzy paznokcie w ciągu kilku dni doszły do dramatycznego stanu. Nie było to skutkiem urazów mechanicznych ani niczego podobnego. Przeczytałam internet od deski do deski i zanim doszłam do granic obłędu, pognałam do dermatologa. Pani doktor dokładnie obejrzała moje dłonie, paznokcie i po wnikliwym wywiadzie postawiła diagnozę, której bałam się najbardziej..

Uczulenie na hybrydę

I nie do końca mogłam pojąć –  no bo jak to? Nie miałam bolesnych pęcherzyków, a to przecież najczęstsza oznaka alergii. Jednak w moim przypadku uczulenie na hybrydę dawało inne objawy. Pierwszym była oczywiście onycholiza. Początkowo trzy, a finalnie cztery paznokcie okropnie odchodziły od macierzy. Sytuacje pogorszył fakt, że przy tak głębokim odejściu paznokcia, w wolnej przestrzeni skolonizowała się bakteria. W efekcie trzeba było włączyć antybiotyki, bo przestrzeń pod paznokciem przyjęła zielonkawy kolor. Dodatkowo na kilku palcach miałam objawy egzemy, która to była również reakcją uczuleniową. Skóra na opuszkach głęboko pękała, sprawiając okropny ból. Nie mogłam tymi palcami niczego dotykać, nie mogłam zmywać, a umycie głowy stało się olbrzymim wysiłkiem. Kiedy opuszki zaczynały się goić, to dochodziło okropne swędzenie i pękała od nowa.

Ale jak? Skąd? Dlaczego?

Według mojej lekarki prowadzącej paznokcie były już nieco osłabione ciągłym malowaniem, a samo uczulenie  wynikiem częstej ekspozycji na działanie promieni UV. I faktycznie, kilka razy w życiu miałam objawy alergii na słońce. Po ekspozycji dostawałam ostro swędzącej wysypki, skóra robiła się jakby grubsza. Ale takie uczulenie w jednym sezonie było, a w kolejnym już nie. Po czasie przypomniałam sobie, że podczas noszenia paznokci żelowych, okresowo miewałam przesuszoną skórę wałów około paznokciowych, a czasem nawet świąd opuszków. Ale nigdy nie towarzyszył temu ból, więc sądziłam, że to wynik stosowania mocnego mydła, jakie było w pracy.

Tak czy inaczej, tym razem sytuacja była znacznie poważniejsza i wymagała natychmiastowo wdrożenia leczenia.

Z racji bakterii, w moim przypadku konieczny okazał się antybiotyk stosowany miejscowo. I dobrze, że został wprowadzony bardzo szybko, bo paznokieć finalnie w niewielkim stopniu został zmieniony chorobowo.
Cały czas jednak bałam się, że to samo stanie się w przypadku pozostałych paznokci, gdzie doszło do oddzielenia od macierzy i tu kluczowa okazała się być pielęgnacja. Starałam się jak najmniej moczyć te paznokcie, aby nie doprowadzać do zawilgocenia tych newralgicznych miejsc. Trzy razy dziennie stosowałam pod paznokcie Octanisept, który działa odkażająco i tym samym miał mnie zabezpieczyć przed kolejnymi zakażeniami. Starałam się też nie robić niczego w gumowych rękawiczkach, bo jak wiadomo brak dostępu powietrza i wilgoć to doskonałe warunki do rozwoju grzybicy. Od wewnątrz wzmacniałam organizm za pomocą suplementacji – produkt wybraliśmy razem z lekarzem. Kluczowymi składnikami były  biotyna i kolagen, które miały przyspieszyć wzrost paznokci.

Odpowiednia pielęgnacja okazała się mieć olbrzymie znaczenie

Oczywiście nie obyło się bez produktów do regeneracji. Musiałam wspomóc pazury w odrastaniu i zdrowieniu. Przede wszystkim konieczne było odpowiednie nawilżenie miejsc objętych egzemą i suchością, bo to dawało najbardziej bolesne odczucia. Dermatolog polecił mi do tego specjalny krem, który zresztą stosuję do dziś, choć obecnie już nie codziennie. Ten krem to ACM Novophane i jest przeznaczony do pielęgnacji kruchych, rozdwajających się paznokci oraz do skórek. Świetnie się sprawdza właśnie w takich przypadkach jak uczulenie na hybrydę. Można go stosować nawet na  tradycyjny lakier do paznokci. 

Jeśli chodzi o odżywkę, również wybrałam ją z tych polecanych przez dermatologa, głównie ze względu na bezpieczny skład. Używałam Orly Nail Defense. To odżywka  wzbogacona o proteiny i przeznaczona do osłabionych oraz rozdwajających się paznokci. U mnie zdała egzamin na piątkę! Stosuję ją nadal co jakiś czas.

UCZULENIE NA HYBRYDE REGENERACJA

Ostatnia rzecz to kapsułki keratynowe Gal  – choć keratynę to one mają wyłącznie w nazwie. W rzeczywistości to mieszanka witaminy A, E i olejku z drzewa herbacianego. Działają wzmacniająco, a słynny olejek z drzewa herbacianego dodatkowo bakteriobójczo. Przez cały okres leczenia stosowałam je co kilka dni.

W stosowaniu najważniejsza była systematyka i oczywiście czas.

Na samym początku dermatolog uprzedzał mnie, że zrost paznokcia potrwa trzy do czterech miesięcy. No cóż, musiałam uzbroić się w cierpliwość, która zdecydowanie nie jest moją mocną stroną. Nie lubię mieć niepomalowanych paznokci, więc to nieszczęsne uczulenie na hybrydę mocno ograniczało mój komfort estetyczny. 

Przez pierwsze dwa do trzech tygodni grany był wyłącznie antybiotyk, Octanisept i krem ACM. Po tym czasie włączyłam do działania odżywkę Orly i stosowałam ją co dwa dni dodając kolejną warstwę. Po tygodniu zmywałam i tak od nowa. W tym czasie w ogóle nie wycinałam skórek, a skupiłam się na nawilżaniu i odsuwaniu ich drewnianym patyczkiem. Fakt problemów z bakterią skutecznie wyhamował moje pomysły na jakąkolwiek dodatkową ingerencję. Po około czterech do pięciu tygodni większość paznokci zrosła, pozostał ten jeden, który wcześniej wymagał antybiotyku. Cierpliwie walczyłam dalej, aż w końcu po trzech miesiącach cieszyłam się wyleczonymi paznokciami. Ale to nie koniec.

Marzył mi się powrót do hybryd

Tak jak mówiłam, hybrydy uwielbiałam za ich trwałość, więc powrót był kwestią czasu. Podjęłam też ten temat u dermatologa, który dał mi zielone światło na podjęcie próby. Wróciłam do swoich dotychczasowych lakierów, trochę ze strachem po opowieściach z internetu. Na szczęście nic się nie dzieje.

Ale może być różnie. Dermatolog tłumaczył mi, że silną reakcję może powodować gro rzeczy – mogą to być oczywiście lakiery, ale może to być zła pielęgnacja, błędy w malowaniu, niewystarczające utwardzenie lakieru lub promienie UV.  Czasami kilka rzeczy równocześnie. Ja sama w tym temacie nie jestem ekspertem, mogę polegać tylko na opinii lekarza. I oczywiście raz pojawiające się uczulenie na hybrydę wcale nie musi oznaczać całkowitą rezygnację z tego rodzaju mani. Czasami to kwestia zmiany lakierów, czasami preparatów którymi przemywamy paznokcie, a czasami wymiana lampy. 

Na koniec – jeśli to czytasz, bo właśnie mierzysz się z alergią, to polecam Ci  przede wszystkim wizytę u dermatologa. Nigdy nie powinniśmy leczyć jakichkolwiek reakcji alergicznych  na własną rękę, bo efekty mogą być dramatyczne, a czas regeneracji wydłużać się w nieskończoność. To, że te kosmetyki działały u mnie, wcale nie oznacza, że tak samo będą się sprawdzać u Ciebie. Nie warto kombinować na swoim własnym zdrowiu i w tym przypadku – wyglądzie.

Ania Brzozowska

Cześć, mam na imię Ania i bardzo się cieszę, że mogę gościć Cię na moim blogu. Jeśli spodobało Ci się tutaj, to zostań z nami na dłużej, będzie nam bardzo miło :) Polub slodkiciezar.pl na Facebooku Polub slodkiciezar.pl na Instargarmie Do zobaczenia! :)

«

»