MYŚLI

Tata robi ćśśśśś!!!!

Kilka dni temu przyniosłam do domu nową książeczkę dla dzieci, wspomagającą naukę mówienia i rozpoznawania przedmiotów, za pomocą wydawania różnych odgłosów gardłowych (bardzo fajna, poza dwoma przykładami, ale o tym kiedy indziej). Przeglądając ją razem z moim mężem, natrafiliśmy na obrazki Mamy, która robi buzi buzi, i Taty, który robi ćśśśśśś.

– To mega niefajne – stwierdził M.- Matka jest jako obraz miłości, a Ojciec kim jest…?

Niestety, chociaż mamy XXI wiek, i zmieniły się pewne kanony definiujące męskość (przecież tylko prawdziwy mężczyzna nie wstydzi się być wrażliwym i potrafi nosić różową koszulę wyglądając w niej 100% męsko), to nadal obraz ojca częściowo utknął w poprzedniej epoce. Kiedyś będący często jedynym żywicielem rodziny i straszakiem na niegrzeczne dzieci (tak, tak! kiedyś się mówiło: poczekaj tylko aż ojciec wróci z pracy!), niestety nie do końca uwolnił się jeszcze od tamtych niegdyś przypisywanych znamion. Oczywiście byli też inni ojcowie, bardziej zaangażowani, ale nadal nie jest to nawet znacząca część obecnej skali.

Ręka w górę, ilu z waszych mężów, partnerów było przy porodzie? – wyobrażam sobie las rąk, bo w obecnych czasach to standard. Albo przy całym porodzie (tak jak u nas), albo przy chociażby części.

Wszystko zaczęło się zmieniać w momencie, kiedy panowie w końcu dostali możliwość wejścia na sale porodowe. Poprzez uczestnictwo ojców w porodach, obraz kobiety matki został całkowicie przewartościowany. Efektem tego jest po pierwsze większa wieź ojca z dzieckiem już od samego początku, po drugie chęć większego udziału w wychowaniu i pielęgnacji dzieci, a tym samym wsparcia matki. Love it!

Tak więc współcześni ojcowie niewiele przypominają ojców poprzedniej epoki. Kiedy M. wraca do domu, nasz synek aż się wyrywa do niego, czy to z moich ramion, czy to z kojca, leżaka czy krzesełka. Świat nagle zamiera, bo jest Tata. Najlepszy kompan do zabawy, który opowiada najciekawsze historie. Śpiewa najfajniejsze piosenki. Który ma najwygodniejsze ramiona do usypiania. Tata – bohater.

I skąd się do cholery biorą w książeczkach takie obrazki? – ja się pytam.  Przecież to absolutnie nie wychowawcze!

Ojciec nie jest gorszym rodzicem, a równorzędnym. Równie ważnym w wychowaniu dziecka jak matka, bo zaspokaja zupełnie inne potrzeby emocjonalne.

Mało tego!

Znam kilka przypadków, gdzie Mama wróciła szybko do pracy (bo potrafiła zapewnić rodzinie lepsze warunki bytowe), a Tata zajmował bądź nadal zajmuje się dziećmi w domu. I wiecie co? Tatusiowie radzą sobie zajebiście!

I teraz to tak naprawdę nasze zadanie-nas, Matek. Bo to my edukujemy dzieci na co dzień. Nie umniejszajmy roli ojca w życiu dziecka i nie pozwólmy na to ani książeczkom, ani nikomu innemu. Tata ma być jedną z dwóch najważniejszych osób na świecie. Nie bądźmy zazdrosne o relację dziecka z ojcem, bo ona nigdy nie będzie zagrożeniem dla relacji matka – dziecko. Jest po prostu inna, ale równie ważna.

Wasze zdrowie, drodzy Tatusiowie!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Brak komentarzy

Napisz odpowiedź