TOP
Macierzyństwo

Słowa, które często powtarzasz odkąd jesteś Mamą!

Pamiętasz ten czas, gdy jeszcze dzieci nie było w planach? W tamtym czasie matek w Twoim otoczeniu pewnie nie było zbyt wiele lub jeszcze nie tak dużo jak teraz. Gdy już znalazły się w promieniu kilku metrów, dało się je niemal natychmiast rozpoznać. Z ogromnym entuzjazmem szczebiotały do siebie że Staś to już to potrafi, a Marysia tamto już świetnie opanowała. Pomyśleć by można “A gdzie inne tematy, macierzyństwo robi totalną sieczkę z mózgu, nothing else bejbe“.

Minął czas jakiś i podobnie jak ja, sama zostałaś mamą. W końcu taka kolej rzeczy. Mimo początkowych postanowień, macierzyńskie szaleństwo dopadło i Ciebie. Planowałaś nie zmienić się choćby o stopień i próbowałaś kurczowo trzymać się tego postanowienia, ale nie miałaś szans, bo tak naprawdę żadna z nas nie ma. Tak właśnie działa przewrotna matka natura. Z każdym miesiącem ten stan się pogłębia. Teraz podobnie jak my wszystkie szczebioczesz, chodzisz i rzucasz tymi głupimi farmazonami na lewo i prawo. Tyle że teraz już przecież nie są takie głupie, co nie? 😉 

O boszzzz jak one szybko rosną  

Prawda jest taka, że rosną normalnie, jak to dzieci. Tylko nam, dorosłym dni, miesiące i lata uciekają jak przez palce. Czas mija tak samo dla nas, a jakoś patrząc w lustro nie powtarzamy kilkadziesiąt razy w miesiącu ale się starzeję 😀 Nas problem upływu czasu przecież nie dotyczy, lejdis, my jesteśmy coraz młodsze, serio.
 

Dzieci tak mają

Dziecko ma niezidentyfikowaną wysypkę, której pediatra nie potrafi z niczym powiązać? Nie chce jeść? Nie lubi się ubierać? Ucieka przed kąpielą? Krzyczy? Wścieka się? Demoluje chatę? Nie przejmuj się, przecież dzieci tak mają! – to chyba mój ulubiony tekst, który pozwala wytłumaczyć wszystko to co absolutnie niewytłumaczalne i niezrozumiałe, zwyczajnie po to, by uspokoić siebie. Najlepsze rozwiązanie na wszechogarniającą bezradność.

Wyrośnie z tego

Ssie kciuka? Wisi wciąż u Ciebie na rękach? Nie może wytrzymać bez smoczka? Pluje jedzeniem? Kiedyś to minie, no bo przecież nie będzie trwać wiecznie. Ale trzeba cierpliwości, wyrośnie z tego, przecież MUSI (nadzieja w głosie).

To tylko dziecko 

Wcale nie chodzi mi o to. że bagatelizujemy każdą rzecz, która robi dzieć. Bardziej o to, że wyrobiła nam się spora tolerancja na rodzaje zabaw naszych dzieci, bo przecież przez zabawę się uczą i odkrywają. Nie przeszkadza nam że młode niemal całe wejdzie do szafki kuchennej i przez godzinę będzie analizował i przesypywał między sobie zawartość wszystkich pojemników. Grunt że bawi się spokojnie i nikomu szkody nie robi. Czyż godzina relatywnie spokojnej zabawy nie jest warta 5 minut odkurzania?  To co dla bezdzietnych stanowi dramat i porażkę rodzicielską (o matko jaki bajzel w domu! nie potrafisz nad dzieciakiem zapanować? on rozsypuje właśnie ryż i mąkę po podłodze! a teraz się w tym tarza! zareaguj! zrób coś!), to dla nas luzik 😉 W końcu tam gdzie mieszkają szczęśliwe dzieci, mieszka i bałagan. 

No powiedz mi że też tak mówisz, no nie da się inaczej. To zwyczajnie element ewolucji matki i dorastania dziecka. Z wiekiem, numer jeden będzie się zmieniał na o boszzzz jakie one już są duże, a potem o boszzzz one już są prawie dorosłe 😀 Dacie wiarę? Jesteście na to gotowe? 😉

Ania Brzozowska

Cześć, mam na imię Ania i bardzo się cieszę, że mogę gościć Cię na moim blogu. Jeśli spodobało Ci się tutaj, to zostań z nami na dłużej, będzie nam bardzo miło :) Polub slodkiciezar.pl na Facebooku Polub slodkiciezar.pl na Instargarmie Do zobaczenia! :)

«

»

19 COMMENTS
  • MartynaG.pl
    4 lata ago

    Gdy czyta się ten wpis i te wszystkie komentarze pod nim to buzia się sama uśmiecha 🙂 No tak jest… nie ma co ukrywać – każda mama popełnia te same słowne “grzeszki” 🙂

  • Eliza Lip
    4 lata ago

    “W końcu tam gdzie mieszkają szczęśliwe dzieci, mieszka i bałagan. ” jak dla mnie najpiekniejsze zdanie tego tekstu. wydrukuje to i powieszę rodzinie na ścianie 😀

  • Albo najpierw jest “Nie mogę się doczekać kiedy… (będzie chodzić, mówić itp)”, a jak już zacznie, to “Czemu nie usiedzi na miejscu choć chwilkę” 🙂 Na mówienie wciąż czekamy i mąż teraz ciągle gada, że już się nie może tego doczekać, a ja go ostrzegam, że potem będzie błagać o chwilę ciszy 😀

  • manowce
    5 lat ago

    u nas to: “pewnie mu zęby idą” 😀 za każdym razem, jak jest nieznośny. no i oczywiście nieśmiertelne “jaki on już duży” na zmianę z “jaki on jest malutki” oraz “Olaf, nie jedz kabla” (nasze dziecko ma z niewiadomego powodu ogromne zamiłowanie do wszelkich kabelków).

  • jamaska
    5 lat ago

    Ja powtarzam: jedzże synu, jedz!

  • Mamorki
    5 lat ago

    albo “To tylko kolejny etap”
    albo “To minie w końcu”
    albo “Znowy wyglądasz doroślej” (co boli mnie najbardziej, skoro z samego rana potrafie to dostrzec… dziecię mi rośnie tak szybko 🙁 )

    I tak to. Urok macierzyństwa 😉
    Diana

    • Brzozoweczka
      5 lat ago

      Taaaaak! “To minie w końcu ” to samo życie 🙂
      Albo “taka faza” 😀

  • PodNapieciem
    5 lat ago

    Codziennie jak mantrę powtarzam zdanie: to tylko dziecko! Milion razy dziennie dziwię się jak ona urosła i jak ten czas szybko leci ;D

  • Ola Jurkowska
    5 lat ago

    Czasami tak patrzę na mojego czterolatka, który z zapałem opowiada mi jak tańczył w przedszkolu i nakłada mi się taki obraz studenta po imprezie… Eh, trzeba korzystać z czasu jaki nam dają nasze maluchy:)

    • Brzozoweczka
      5 lat ago

      hahaha 😀
      dobrze że to jeszcze tak daleko przed nami, a puki co możemy bezkarnie przytulać i całować, bo potem będzie: “no przestań, nie przy ludziach” 😀

  • Iza Bluszcz
    5 lat ago

    Ja cały czas się dziwię jak ona szybko rośnie 😀

    • Brzozoweczka
      5 lat ago

      ja to uwielbiam obserwować na zdjęciach, bo miesiąc po miesiącu Miko ma coraz bujniejszą czuprynę 😉

  • Turlu Tutu
    5 lat ago

    Tak, tak…ja wszystkie te zwroty powtarzam namiętnie…najczęściej chyba “to tylko dziecko”, bo ta myśl bardzo mi pomaga w życiu z dziećmi u boku:P Choć przyznam, że “dzieci tak maja” i “wyrośnie z tego” są zdecydowanie na podium…:) I pocieszam się tym, że dzieci rzeczywiście wyrastają (jak mój syn z wiecznego siedzenia przy zamrażalniku – ot takie miał hobby, albo z budzenia się w nocy :))

    • Brzozoweczka
      5 lat ago

      przy zarażalniku? boszzz czemu? hehehe
      czasami sobie myslę że wcale nie spieszy mi się do tego żeby wyrósł, nawet z najbardziej upiedliwych zachowań typu wywalanie wszystkie z szuflad, bo to oznacza że będzie już duży 😉

      • Turlu Tutu
        5 lat ago

        zarażalnik, bo bałam się, że zarazi tym siostry:P …kurcze nie wiem czemu akurat sobie zamrażalnik upatrzył:) Ha! Szybkie pisanie kiedyś wpakuje mnie w naprawdę poważne tarapaty:)
        Spoko, spoko…każdy wiek przynosi zupełnie nowe dziecięce upierdliwości i zupełnie nowy asortyment emocji – bardzo zresztą fajny:)

        • Brzozoweczka
          5 lat ago

          ten zamrażalnik bardzo mnie rozbawił – urocze to 🙂 każde dziecko co innego. Moje kocha rozkręcać termostaty, potem się zastanawiam co tak gorąco w domu 😀 i co ja je zakręcę to on na paluszkach się skrada i odkręca hehe
          Wierze że i potem be∂zie bardzo wesoło, szczególnie jak się rozgada 😉

          • Turlu Tutu
            5 lat ago

            tak, cięte riposty, że słów nam brak…ale przynajmniej zawsze jest wesoło!

Zostaw komentarz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *