TOP
DZIECKO Macierzyństwo Poważnie

Masz tylko jedną szansę

Kiedy stajesz się rodzicem, Twoim światem, myślami i spostrzeżeniami zaczyna władać dziecko. Mały człowiek, który z każdym dniem choć jest tą samą istotą, zmienia się w mgnieniu oka. Jak o tym pomyślę, to w duszy łzy ocieram, bo wiem że ten czas już nie wróci. 

Jak Mikuś się urodził, to przyznam szczerze, że były momenty, gdy czułam że wszystko mnie przytłacza. Macierzyństwo wywróciło wszystko do góry nogami. Wyjście ze świata ludzi do czterech ścian i rutyny wychowywania dziecka sprawiło, że byłam głodna wydarzeń. Potrzebowałam by wokół się działo, najlepiej jak najwięcej. Fejsbuk dawał mi  jedynie poczucie że stale jestem gdzieś poza tym, co się dzieje. Oddzielona mleczną szybą od świata.

Aby nie zwariować, wyczekiwałam. Stale wyczekiwałam postępów w rozwoju Mikiego, myśląc że będzie łatwiej jak tylko zacznie obracać się na boczki, siadać, raczkować, chodzić, głużyć, gaworzyć, gadać. Czekałam zniecierpliwiona na każdy jeden progres, który miał zbliżać mnie do zwiększenia realnego interaktywnego kontaktu z moim dzieckiem. Z każdego postępu bardzo się cieszyłam, leczy gdy tylko jeden się pojawiał, ja wypatrywałam już kolejnego. To było jak samo nakręcająca się spirala.

Nie myśl że byłam nieszczęśliwa. Byłam i nadal jestem mega spełniona oraz zakochana w tym moim rosnącym okruchu. Ale jestem też istotą stadną, która aby dobrze się czuć, potrzebuje przez część czasu przebywać wśród ludzi. Potrzebuję stymulacji umysłowej, co zaszywanie się w domu skutecznie ograniczało. Ale nie o tym miało być.Mijał miesiąc za miesiącem. Gdy dotarliśmy do roku, zdałam sobie sprawę że macierzyński się skończył, a wraz z nim kończy się nasz wspólny czas – mój i jego. Znaleźliśmy żłobek, rozpoczęliśmy adaptację, która dla żadnego z nas nie była łatwa.

Patrzę teraz na moje dziecko i duma mnie rozpiera, gdy widzę ile już potrafi, jak bardzo samodzielny się staje. Przecież chwilę temu przyniosłam go ze szpitala w foteliku, w którym ginął mimo wkładki redukcyjnej dla niemowlaków. Teraz ten fotelik stoi w przedpokoju, dawno już nie używany.

Miko rośnie w oczach, uczy się niesamowicie szybko, i choć mówi jeszcze mało, widzę że rozumie co mówię. Odczytuje wszelkie emocje i potrafi bez słów przekazać czego chce. Teraz już nie wyczekuję kiedy zacznie gadać, bo to nastąpi, i być może zmieni się wszystko, bo poznam moje dziecko bardziej, lepiej, to nie chcę się spieszyć. Mamy na to czas, dużo czasu.

 Wracam myślami do poprzedzających miesięcy i widzę że popełniłam ogromny błąd. Błąd, który większość z nas matek popełnia, zwłaszcza przy pierwszym dziecku. Tak bardzo wyczekiwałam tych wszystkich postępów, że za bardzo pozwalałam aby ten czas przelatywał nam przez palce.. Wypatrywałam dalszych kroków, zamiast stanąć w miejscu i chłonąć każdą sekundę, tak by zapamiętać ją bardzo dokłanie.

 Usiadłam do naszego albumu malucha i zdałam sobie sprawę, że gdzieś w tym wszystkim zapomniałam uwieczniać te najważniejsze momenty. Przetrząsnęłam zawartość telefonu, aparatu w poszukiwaniu odpowiedzi kiedy były dokładnie pierwsze kroczki, pierwsze samodzielne próby siadania. Z trudem udało mi się wyłuskać te daty spośród setek, a nawet tysięcy różnych zdjęć i wiadomości.

 Każdy dzień jest tylko jeden i nigdy się nie powtórzy. Nie będzie dwa razy tych samych pierwszych kroków, pierwszego Ma-ma, pierwszego uśmiechu. Te rzeczy dzieją się po raz pierwszy tylko jeden jedyny raz. Tylko raz dziecko się rodzi, rośnie, rozwija. Mamy tylko jedną szansę, aby to wszystko przeżyć. Przeżyć i nie żałować, że straciliśmy te najważniejsze chwilę. Tylko jedną szansę by tego nie spieprzyć.

 Już się nie spieszę. Odkładam wszystko i każdą wolną chwilę poświęcam jemu. Nie spoglądam ukradkiem w telefon. Jestem tu i teraz, dla niego. Skupiona w 100%, nie pozwalam sobie na utratę choćby sekundy.

Szkoda czasu na gonitwę za tym co jeszcze przed nami. Po niej pozostaje tylko zmęczenie i smutek po tym, czego nie uchwyciliśmy w porę. A to co przed nami przyjdzie w swoim czasie.

Masz tylko jedną szansę, nie przegap jej.

Ania Brzozowska

Cześć, mam na imię Ania i bardzo się cieszę, że mogę gościć Cię na moim blogu. Jeśli spodobało Ci się tutaj, to zostań z nami na dłużej, będzie nam bardzo miło :) Polub slodkiciezar.pl na Facebooku Polub slodkiciezar.pl na Instargarmie Do zobaczenia! :)

«

»

13 COMMENTS
  • Magda
    6 lat ago

    W każdej chwili zachowujemy się tak dobrze, jak tylko umiemy. Bo inaczej nie potrafimy. Po co więc takie roztrząsanie? Można tylko doła złapać.
    Też jestem mamą i też popełniam błędy. No ale trudno, uczę się. Uczymy się całe życie, prawda?

  • MamusiaWojtusia
    6 lat ago

    Dziekuję za ten wpis. BARDZO. Nie sądziłam, że taka krótka notatka może mi tak bardzo pomóc i tak wiele zmieni w postrzeganiu mojej matczynej rzeczywistości. Po prostu DZIEKUJĘ!

  • Blond i Mama
    6 lat ago

    Pięknie napisane :)))))

  • Mama 24h
    7 lat ago

    Ja też staram się przysiąść, być, a nie tylko lecieć i lecieć. Staram siuę też uwieczniań na zdjęciach postępy Zosi, to będzie piękna pamiątka 😉

    • Brzozoweczka
      7 lat ago

      Oj tak 🙂 Ja starałam się robić zdjęcia, ale nie udało mi sie tak regularnie. Za to teraz nadrabiam 😉

  • Iza Bluszcz
    7 lat ago

    Doskonale Cię rozumiem. Czasem zastanawiam się czy dobrze wykorzystałam macierzyński. Może powinnam wyciskać więcej z każdej chwili. Czasu nie cofnę, ale z czasem zmądrzałam 😉

    • Brzozoweczka
      7 lat ago

      No właśnie, też czasem żałuję że nie ma opcji cofnięcia czasu 😉

  • TosiMama
    7 lat ago

    Ja mam wrażenie, że w pierwszym roku robiłam więcej zdjęć i więcej rzeczy starałam się zapamiętać, teraz, w codziennej gonitwie mnóstwo spraw ucieka, dziecko rośnie, a ja tego czasu już nigdy nie odzyskam.

    • Brzozoweczka
      7 lat ago

      Ja też na początku robiłam więcej zdjęć, chyba wszyscy rodzice tak mają 🙂
      Ale dopiero teraz tak mocno odczuwam ulotność tych chwil, kiedy czasu z moim dzieckiem mam zdecydowanie mniej 🙁

  • Turlu Tutu
    7 lat ago

    Bardzo mądry tekst! Dobrze czasem coś takiego usłyszeć/przeczytać by choć na moment się zatrzymać i pomyśleć…ja łapię się na tym, że pamiętam co raz mniej momentów z czasu, kiedy mój synek był Maleńki…Dobrze, że mamy zdjęcia, filmiki i zapisane wspomnienia…

    • Brzozoweczka
      7 lat ago

      ja też wiele rzeczy pamiętam już jak przez mgłę, ale robie coraz więcej zdjęć, filmików i zapisuje. Pamięć niestety jest bardzo niedoskonała, zwłaszcza jeśli chodzi o rzeczy najważniejsze. 🙁

Zostaw komentarz!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Instagram