MYŚLI

Mamy roczek!

Miko śpi. Patrzę na niego i widzę jego mleczną buzię oblaną rumieńcem i firany rzęs. Widzę ten niesamoiwty spokój. Wszechogarniający.

Dzieci mają w sobie taką boskość, której nie można się oprzeć. Wystarczy że wyciągnie rączki, a przepadasz. Jednym spojrzeniem potrafią stopić całe serce. To niezwykłe, ale i tak ulotne. Za parę lat śladu nie będzie po tym niezwykle ciekawym świata spojrzeniu i po tej dziecięcej ufności.

Dziś Miko kończy rok. To był wspaniały rok. Dokładnie 365 dni temu przez 20 godzin bardzo bolesnych skurczy oczekiwałam na spotkanie z miłością mojego życia – moim dzieckiem. Niemal chwilę temu wróciliśmy ze szpitala do domu, a on spał w moich ramionach. Prawie nie płakał, od początku był bardzo spokojny. Miesiące leciały nieubłaganie, chwila goniła chwilę. Próbowaliśmy uwieczniać wszystkie ważne momenty, zrobiliśmy tysiące zdjęć, a cały czas mam wrażenie że coś nam umknęło, że to wszystko za mało. Bo przecież żadna z tych chwil już nie wróci. Nie powtórzy się już. A on z każdym dniem się zmienia.

Oglądam zdjęcia z ostatniego roku i wzruszam się przy każdym. Bo to było chwilę temu, a patrząc na synka teraz, to jakby lata świetlne minęły. Przecież on taki duży już, prawie chodzi, wszystko sam chce robić. Syn mi dorasta! Nie rycz głupia – myślę.

Nie spodziewałam się że aż tak zakocham się we własnym dziecku. Każdego dnia coraz mocniej i mocniej, z każdym uśmiechem, gestem, za każdym razem gdy próbuje powiedzieć Mama. Coraz mocniej. Bo to wszechogarniający ocean miłości.

To był wspaniały rok, ale też bardzo ciężki. Początki ciężkie, bo trzeba się siebie nauczyć. Ale też dużo walki o sen, o to żeby jadł, o uśmiech przy każdym wychodzącym ząbku. Dużo walki o siebie, o spełnienie na wszystkich płaszczynach. O pogodzenie wszystkiego co kocham. Taka sztuka kompromisów z priorytetem na dziecko. Trudne, ale okazało się wykonalne.

W końcu i dla mnie ten dzień jest wyjątkowy. Dziś są również moje pierwsze urodziny… jako Mamy. Ta rola, mimo że tak inna od tych dotychczasowych dających satysfakcję, okazała się dla mnie spełnieniem. Patrzę w te piękne oczy i wszystko ma sens, bo wiem że mój synek jest moim największym i najwspanialszym osiągnięciem, i nic tego już nie zmieni.To był wspaniały rok. Niech każdy kolejny będzie równie piękny 🙂

ZOBACZ RÓWNIEŻ

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Kasia Szreder
    19 września 2015 at 14:16

    Ten rok będzie z pewnością weselszy od poprzedniego 🙂 Wiem co piszę 🙂 Tak mi się przypomniało – mówi się, że małe dzieci są tak słodkie, że chciałoby się je zjeść, a później żałuje się, że się tego nie zrobiło 😀 hehe

  • Napisz odpowiedź