Macierzyństwo Punkt widzenia

Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi – antyporadnik matki

Pewnie myślicie, że dziś będzie o tym filmie Woodiego Allena, ale nic z tego.
Pamiętasz jeszcze, całkiem niedawno, zanim na świecie pojawiło się bejbi namber łan, życie towarzyskie aż tętniło. Spotykaliście się w piątki, soboty, czasami w tygodniu. Kino, drink, teatr, impreza, jakiś wyjazd w góry lub na mazury.  Jak tylko pojawiał się pomysł, to często jeden telefon dzielił Cię od jego realizacji, oczywiście w najlepszym towarzystwie. Tak się mniej więcej kręcił cały Twój świat. Plus praca oczywiście. Do czasu.
W pewnym momencie okazało się bądź całkowicie to zaplanowałaś – mowa oczywiście o dziecku. Ciąża stopniowo zaczęła Cię odcinać od tego świata. Widywaliście się nadal, wyjeżdżaliście, ale nagle Wasze światy zaczęły znacząco się rozchodzić. Twoi przyjaciele nadal pozostali w starym rytmie, Ty zaś planowałaś wyprawkę, pokoik i masę innych pierdół, które dla Ciebie zaczynały być całym światem. Kiedy Ty spałaś na kanapie chrapiąc, bo przecież Twój organizm niczym fabryka na pełnych obrotach produkował małego człowieka, reszta świata funkcjonowała cały czas bez zmian. Tak jak zawsze.
Przyszło nowe. Odcięło Cię na dobre. Przyjaciele odwiedzili Cię, aby sprawdzić czy przeżyłaś trudy porodu i przywitać małego człowieka. I wtedy zrozumieli że przepadłaś. Zaczęłaś mówić dla nich niemal po „chińsku”. Za każdym razem, kiedy próbowali CIę uratować, okazywało się że Ty toniesz coraz bardziej. Właściwie „dziecięcy” stał się Twoim językiem użytkowym, zasłaniałaś się nim odwołując kolejne spotkania. Nić porozumienia zniknęła.
Kiedy decydujesz się na bycie matką w czasie innym niż Twoi przyjaciele, jest naprawdę ciężko. Zaczynają dzielić Was etapy życiowe, w niektórych przypadkach totalnie nie do przeskoczenia.  Zaraz zaraz… Ale przecież okres pieluch i kaszek nie będzie trwać wiecznie, nie warto przez to zaprzepaścić latami pielęgnowanych relacji. Czego zatem nie robić, aby utrzymać przyjaźnie?
1. Nie gadaj w kółko o dziecku, po prostu pozwól aby Cię zapytano. Nie wszystkich interesuje jak Twoja latorośl się rozwija, jak się bawi, co lubi jeść, czy śpi, nie śpi itd. Kaman, pogadaj o czymś innym. Czymkolwiek!
2. Jak już pojawiasz się w towarzystwie z dzieckiem, nie wąchaj dziecku publicznie pupy  – tak, wiem, to taka matczyna metoda sprawdzania czy pielucha ma załadunek, która poniekąd nikogo nie dziwi. Ale uwierz mi, wielu bezdzietnych tego po prostu nie jest w stanie zrozumieć (szczególnie gdy właśnie coś jecie), poza tym dla otoczenia to bardzo wymowny gest że właśnie Twoje dziecko zrobiło kupę!!! Nie ma potrzeby informowania o tym wszystkich!
3. W miejscach publicznych typu kawiarnia, restauracja itd. nie pozwól dziecku biegać samopas i zagłuszać otoczenie. Jeśli decydujesz się zabierać dziecko ze sobą, zorganizuj mu jakieś zajęcie – zabawkę, książeczkę, lub po prostu wybierz miejsce z wydzielonym kącikiem dla dzieci, gdzie młode będzie mogło pobawić się grzecznie z rówieśnikami. Jeśli jednak Twoje dziecko podczas wyjścia zaczyna terroryzować otoczenie – nigdy nie wymawiaj jego złego zachowania farmazonem typu „przecież to tylko dziecko”. To na Tobie spoczywa odpowiedzialność za jego zachowanie, więc musisz zadbać aby nie zakłócało spokoju innym. Lajf is hard.
4. Jeśli planujesz odwiedzić znajomych z dzieckiem, nie oczekuj od nich żeby zabezpieczali własne cztery kąty. Twoim obowiązkiem jako rodzica jest upilnowanie tego małego bąka, tak aby nie zrobił sobie krzywdy, ani nie narobił zniszczeń u gospodarzy.
5. Nie zamykaj się w domu wymawiając się dzieckiem. Dziel się opieką z mężem, dziadkami, jeśli oczywiście masz taką możliwość. Nie daj się zamknąć w stereotypie matki polki non stop zszytej z dzieckiem. Pamiętaj, że dziecko wyrośnie, znajdzie swoich przyjaciół, nie będzie już chciało spędzać z Tobą każdej chwili, a Ty w konsekwencji zamykania się w domu zostaniesz sama. Ciężko odbudować dawne przyjaźnie, bo świat szybko idzie do przodu.6. Pamiętaj że jak Cię widzą… Szczególnie w dobie mediów społecznościowych. Wiadomo, wszystkie kochamy swoje dzieci. Ale dokładnie pamiętam jak przed ciążą przeglądałam wall fejsbukowy, i były na nim osoby, które zamieszczały wyłącznie zjdęcia dzieci.  Myślałam sobie wówczas, że świat przestał dla nich istnieć, a one powoli przestają istnieć dla świata. Nie mówię nie publikuj, ale we wszystkim powinna być zachowana równowaga. Inaczej w oczach znajomych zostaniesz już TYLKO matką.

To chyba najważniejsze rzeczy. A może jest coś, co WY byście chętnie dopisały?

ZOBACZ RÓWNIEŻ

6 komentarzy

  • Odpowiedz
    Gaba - Turlu Tutu
    5 kwietnia 2016 at 13:34

    Publiczne wąchanie kupy – fantastyczne:) Ja miałam szczęście, bo zaszłam w ciąże zaraz przed przeprowadzką – zmieniłam miejsce zamieszkania i poznałam nowych znajomych:) samych dzieciatych:) I to rozwiązało nasze problemy – spotykamy się często, intensywnie i zawsze z dziećmi i jest super:) A ostatnio przy 6 dzieci zdążyliśmy zagrać w grę planszową:) Dzieciaki grały w swoją, a my w swoją. Wniosek z tego taki, że wracamy do pełni życia towarzyskiego, a przerwa nie trwała 20 lat jak mi przepowiadano!!

    • Odpowiedz
      Brzozoweczka
      9 kwietnia 2016 at 00:02

      i o to chodzi! :)planszówki <3
      Ja od czasu do czasu zostawiam młodego i idę z psiapsiułami na ploty przy dobrym jedzonku. Tak dla higieny umysłu.
      Ale też jestem zdania, że z dzieckiem wszystko się da zrobić i często realizuje swoje szalone pomysły 😉 Ja miałam dużo szczęścia, bo moje przyjaciółki i koleżanki zaszły w ciąże w tym samym czasie i rodziłyśmy w odstępach co 2 tygodnie 😀 Ale jak przyjaciele nie mają dzieci, to niejednokrotnie tworzy się przykra przepaść…

  • Odpowiedz
    Kasia Szreder
    23 sierpnia 2015 at 21:37

    Przyznam się, ze kiedy narodził się mój synek, przepadłam na kilka miesięcy 🙂 Dopiero potem reanimowałam moje życie towarzyskie 😀

    • Odpowiedz
      Brzozoweczka
      27 sierpnia 2015 at 19:40

      No tak czesto bywa, bo początki są bardzo trudne 🙂 Grunt że reanimacja pomyślna 🙂

  • Odpowiedz
    Natalia Mitraszewska
    22 sierpnia 2015 at 22:59

    Bardzo fajny wpis 🙂
    Mnie bardzo denerwują takie rozpuszczone dzieci które wszędzie latają a rodzice udają tego nie widzieć ;/ Koszmar! Ostatnio taki półtoraroczniak stanął mi na drodze z takim wielkim dmuchanym krokodylem- przepraszam go, bo wózkiem przez niego nie przefrunę. a on nic. Patrzę po kilku próbach na matkę a ona do mnie rozkłada ręcę i ‘co mam zrobić?’ …. ;p

    • Odpowiedz
      Brzozoweczka
      27 sierpnia 2015 at 19:48

      Dzięki 🙂
      No to akurat częste zjawisko. Dwa dni temu nieznane mi dziecko próbowało przejechać hulajnogą koło naszego wózka ze śpiącym Mikim. Sęk w tym że było tam tylko 10 cm przestrzeni. Skutkiem tego dzieciak wcisnął na moje dziecko połowę swojej hulajngi przy tym go budząc. Mama owego chłopczyka również rozłożyła ręce, bo jak stwierdziła – to tylko dziecko. Szczerze, sama nie wiem jak reagować na takie sytuacje, bo zwrócenie uwagi = obraza majestatu 🙁

    Napisz odpowiedź