MYŚLI

7 oznak, że macierzyństwo zdominowało Twoje życie

Niemal każda z nas, zanim zostanie matką, z pełnym przekonaniem mówi: dziecko w moim życiu nic nie zmieni. A-haaaa! Akurat! Zmieni, zmieni i to bardzo dużo. Nie ma się co łudzić, bo to nastąpi – zarówno psychicznie jak i emocjonalnie. I co gorsza — niekiedy też powierzchownie. Ale zaraz zaraz, czy to naprawdę widać? No jasne, że to widać. To bije po oczach. Serio. A czasem i po innych zmysłach…

My, świeżo upieczone matki jesteśmy bardzo specyficzne. Z chwilą pojawienia się dziecka na świecie, stajemy się zupełnie innymi osobami, jakby bardziej elastycznymi i dużo łatwiej adaptującymi  się do nowo panujących w naszym życiu warunków. Nie wiem dokładnie skąd to się bierze, ale niezależnie od wszystkiego łączą nas konkretne zachowania i rzeczy. Dosłownie są takie rzeczy, dzięki którym można nas w łatwy sposób odróżnić w tłumie:

Styl i wygląd – niegdyś doskonale dopracowany w każdym detalu: wysokie szpilki, spódnice, sukienki, szałowa torebka. Dziś definiują go dwa najmniej sexy określenia ever – wygodny i praktyczny. Dosadniej mówiąc, nie pamiętasz kiedy ostatnio miałaś na sobie coś innego niż dres. Lub dres. Albo dres. Ewentualnie dres… Teraz w swojej szafie masz różne warianty dresów: dres codzienny i taki bardziej elegancki, wyjściowy. Tak właśnie zmienił się Twój dres(s) code.

Zapach. Aaaa tak. Pamiętasz czym są perfumy? Tak, te które kupujesz w perfumerii! Trochę jak przez mgłę, prawda..? Przestałaś ich używać, gdy dziecię się przyszło na świat i tak jakoś już zostało. Teraz higiena zapachowa ogranicza się do użycia dezodorantu… Teraz na Twój firmowy zapach składają się mleko i proszek do prania… No more sexy 🙁

Wychodząc do lekarza, myślisz “o boszzzz! nie mam się w co ubrać”. Bądź co bądź, wizyta u lekarza jest dla Ciebie najbardziej ekscytującym spotkaniem towarzyskim ostatnich tygodni. W końcu ktoś zamiast w kółko wypytywać tylko o Twoje dzieci, będzie zainteresowany Tobą. Czy można podciągnąć to pod randkę? 

Ostatnio Twoje kontakty ze znajomymi ograniczają się do tego, że w (bardzo nielicznych!) chwilach które masz dla siebie, skanujesz wall’a na Facebooku. Oczywiście przyjaciele wiedzą, że jeszcze żyjesz, bo raz na jakiś czas zalajkujesz któryś z miliona ich postów o bujnym życiu towarzyskim (o ile dziecko nie znajdzie Cię wcześniej i nie odbierze telefonu).

Jak już masz w końcu kontakt z innym żywym znajomym człowiekiem, to właściwie wszystkie Twoje tematy sprowadzają się tylko do dziecka — kupki, karmienia, butelki, pieluszki, uśmiechy, postępy. Mogłabyś tak bez końca. Teraz już chyba wiesz, czemu właściwie tak rzadko się ze sobą kontaktujecie.

Twoja torebka —  hmmm… właściwie od jakiegoś czasu nie masz już własnej torebki, bo jest współdzielona między Ciebie a dzieci. Jej rozmiary urosły, bo musiałaś w niej zmieścić połowę pokoju dziecięcego, włącznie z pieluchami, smoczkami, chusteczkami, dodatkową zmianą ubranek, przekąskami, i zabawkami. Plus kilka rzeczy, które zwykle znajdują się tam zupełnie bez Twojej wiedzy np. kamienie z ostatniego spaceru, pilot od telewizora, część pojemnika na jedzenie lub podkładka pod kubek (true story). Chociaż zaraz, zdaje się, że Twoją torebką stała się torba na pieluchy, dlatego aktualnie poszukujesz takiej torby w nieco elegantszej wersji.. Racja?

Zmęczenie, które jest absolutnie wszechogarniające i permanentne. Aż po koniuszki rzęs. Od kiedy zostałaś mamą, nie masz absolutnie żadnych problemów z zasypianiem. W ogóle! Żadnych! Nul! Nie grozi Ci także obejrzenie jakiegokolwiek filmu wieczorem, bo wystarczy, że złapiesz poziom na pierwszej lepszej kanapie, dywanie, nawet na krześle potrafisz, i już Cię nie ma, wystarczy kilka sekund. Nawet bombardowanie nie byłoby Cię w stanie obudzić. Tylko Twoje dziecko ma ten niezwykły skill… Jak puści bąka, to w Twojej głowie jest on z hukiem niczym armata.

Nie ma się co oszukiwać, tak naprawdę wszystkie mamy na swój sposób macierzyńską szajbę, bo tak właśnie działają hormony. Matka natura musiała nas trochę przechytrzyć. Ważne, żeby nie dać się zwariować.
Na szczęście te początki to tylko etap, z którego szybko się wychodzi starając się, by życie wróciło na swój właściwy tor.

A teraz chwila prawdy. Tak, noszę dresy i to mi baaaardzo pasuje, serio. Moja torebka przestała być moją torebką dawno temu i nic nie zapowiada, by to się zmieniło. To nie koniec, bo każda kolejna nowa torebka nie jest tylko moja. Myślicie, że przy zakupie powinnam się pytać młodego o zdanie, czy i jemu się podoba? 😀
I tak, jestem permanentnie zmęczona, nieustannie, o każdej porze dnia i nocy. 

A jak u Was? Któreś brzmi znajomo? A może wszystkie?

ZOBACZ RÓWNIEŻ

15 komentarzy

  • Odpowiedz
    Izunia
    14 listopada 2019 at 17:08

    Cześć wszystkim. Super blog. Tak też tak uważam i jak koleżanki wspomniały obiad herbata i kawa zimną nawet dobrze smakują ha ha 😂. Zgadzam się w 100% synek ma 2 latka już za chwilę a wciąż ciężko wypić kawę ciepłą 🙂 Teraz słyszę tylko Koć bawić się. Nawet do WC ciężko wyjść ha ha🤣 Ale jestem szczęśliwa że go mam. ❤️❤️

  • Odpowiedz
    hela lovela
    14 czerwca 2017 at 23:56

    Wszystkie brzmią znajomo 🙂 Mam jeszcze jeden dodatkowy- permanentne jedzenie zimnego obiadu i picie zimnej herbaty. Kiedy już już wydaje mi się, że będę mieć chwilę dla siebie i napiję się czegoś ciepłego, mały domaga się mojej obecności. O herbacie zapominam i pod koniec dnia zbieram pełne kubki z całego domu. Zdarza mi się też ok. 14.00 przypomnieć sobie, że przecież jeszcze nic dzisiaj nie jadłam. Tak czy siak jest to najlepszy okres w moim życiu i pomimo wiecznie zaplamionych ciuchów, niewyspania i mówienia jak świnka peppa mam poczucie szczęścia i spełnienia jakiego wcześniej nie doświadczyłam. Pozdrawiam wszystkie Mamuśki!

  • Odpowiedz
    MartynaG.pl
    27 września 2016 at 13:45

    W każdym z tych punktów można znaleźć cząstkę siebie 🙂 może nie ma co popadać ze skrajności w skrajność ale… prawda jest taka, że macierzyństwo wiele zmienia !

  • Odpowiedz
    Tamara Tur
    12 sierpnia 2016 at 10:14

    Jestem widocznie matką z kosmosu, bo poza torebką z pozostałymi punktami nie mogę się identyfikować. Przy pierwszym dziecku nawet razu nie założyłam dresu. Nie posiadałam takiej rzeczy w szafie. Przy drugim kupiłam sobie materiałowe wygodne spodnie z takimi sznureczkami jak dresy w pasie, ale to nie dresy. Są z fajnych materiałów i można z nich stworzyć ciekawe stylizacje. Jeśli chodzi o wygląd to macierzyństwo zweryfikowalo moje uwielbienie do szpilek, w których nie dość, że nie jest wygodnie to z wózkiem wyglądałabym po prostu śmiesznie. Jednak mam wrażenie, że dla zdrowia własnych stóp i kręgosłupa tak, czy tak bym z nich zrezygnowała w końcu.
    Zmęczenie bardziej dawało mi się we znaki przy pierwszym dziecku. Pewno przez taki przeskok ze słodkiego ciazowego lenistwa. Zachowuję równowagę, gdy z raz w tygodniu gdzieś wyjdę z koleżanką, czy nawet sama. Chociaż na 2 godzinki. To pozwala naładować baterie.
    Znajomych mi naroslo za sprawą czteroletniej córki. Po przeprowadzce od razu w okolicy zapoznałam kilka mam z dziećmi w podobnym wieku, także jedna wielka przyjaźń nawiązała się w przedszkolu (zarówno dzieci jak i mam ;)). Gdy córka wyjechała nad morze z dziadkami to normalnie brakowało mi tego całego towarzystwa, które zazwyczaj jest dzięki dziecku (a to sąsiadki wpadną, a to na placu zabaw kogoś się spotka).
    Dla mnie najgorszy będzie powrót do pracy. Za mało jest wtedy czasu. Już to przerabialam :/

  • Odpowiedz
    Magdalena Jastrzębska
    12 sierpnia 2016 at 09:19

    uwielbiam Cie czytać!:)..wszystkie punkty moje:)

  • Odpowiedz
    Asia
    11 sierpnia 2016 at 22:55

    poza torebką ( tylko ja mogę tam włożyc to co potrzebuję, dziecko nie ma tam prawa grzebać) i w co się ubrać do lekarza to reszta sie zgadza 🙂

  • Odpowiedz
    tarapatka
    11 sierpnia 2016 at 21:16

    Zdecydowanie powyższe punkty brzmią znajomo, choć o prawdziwości niektórych dopiero się przekonam za jakiś czas 😉

  • Odpowiedz
    Menia
    7 kwietnia 2016 at 09:12

    u mnie to samo, aczkolwiek perfum nie używałam tylko na początku. W dresach to tylko po domu, na wyjścia coś lepszego, ale zawsze wygodnego,co by nic nie odkrywało i nie krępowało 🙂

  • Odpowiedz
    MartynaG.pl
    6 kwietnia 2016 at 22:50

    Ja chyba szaleję na punkcie tych punktów:) I zdominowałabym chętnie swoje życie na nowo 😛 Uwierz!

  • Odpowiedz
    Zuzanna Szumińska
    6 kwietnia 2016 at 22:33

    U mnie jedynie 6. Jeśli idę z wózkiem, to nie mam swojej torebki. Natomiast zdarza mi się płakać na reklamach w tv, serialach, dużo częściej niż kiedyś.

  • Odpowiedz
    Asia | amelushka
    23 marca 2016 at 21:37

    Muszę przyznać, że macierzyństwo zdominowało moje życie. Ostatnio zaczęłam trochę mocniej to odczuwać, więc potrzebuję chwili oddechu. Sama czasami mam wątpliwości, czy dobrze zrobiłam zostając z dzieckiem w domu po macierzyńskim, ale z drugiej strony wiem, że w tej sytuacji nie ma chyba idealnego rozwiązania.

    • Odpowiedz
      Brzozoweczka
      8 kwietnia 2016 at 23:54

      Ta dominacja nie trwa wiecznie i później się za nią tęskni – jestem tego pewna ;p
      A co do pozostania w domu z dzieckiem – jeśli czujecie się z tym dobrze, to chyba jest to idealne rozwiązanie 😉

    Napisz odpowiedź