Macierzyństwo

5 zagadek macierzyństwa, które nieustannie nas zaskakują

Rodzicielstwo jest pełne zagadek. Na początku nie wiesz nic lub niewiele. Z czasem wiesz co raz więcej, bo praktyka czyni mistrza. Znikają obawy, strach, wkracza stara dobra rutyna, która daje swego rodzaju poczucie bezpieczeństwa.

Ale to wszystko niestety nie działa tak, że jak już ugłaszczesz i udomowisz sobie to macierzyństwo/rodzicielstwo, to nagle życie staje się proste, przewidywalne i w ogóle teraz to już jak zagrasz, tak dzieci zatańczą. O nie, nie, nie. Zbyt pięknie by było i zbyt różowo. Bowiem rodzicielstwo ma to do siebie, że każdy dzień przynosi zupełnie coś innego i często bardzo zaskakującego. O ile niektóre zaskakujące sytuacje można sobie w jakiś sposób wytłumaczyć, to jednak istnieje również grupa tych absolutnie niewytłumaczalnych, które ZAWSZE następują w tych najmniej odpowiednich momentach, potęgując nasze zmęczenie i wystawiając naszą rodzicielską cierpliwość na próbę. Wtedy myślę sobie Boże, daj mi cierpliwość. Dużo cierpliwości.

Dzieci pobierają energię z powietrza.

Dosłownie. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że potrafią się zregenerować niespełna piętnastominutową drzemką, a potem latać do późnych godzin niczym na Duracelach? Jak to możliwe? Ja tak nie potrafię, mój komputer tak nie potrafi, mój telefon też nie, choć producent obiecywał szybkie ładowanie. A mój synek dosłownie w kwadrans potrafi naładować się na full i i kolejne siedem lub osiem godzin odbijać się od ściany do ściany z prędkością światła. Żebym ja tak potrafiła szybko po nim sprzątać…

Niezależnie od tego o której dzieci się położą i tak zawsze wstaną bladym świtem

To jest najsmutniejsza i najcięższa prawda. Dziecko nie rozumie, że jak pójdzie spać później, to jego pobudka również jest mile widziana o odpowiednio późniejszej godzinie rannej. Mało tego! Dziecko wyczuje, kiedy akurat masz kaca/migrenę/sraczkę/okres/PMS/dużo pracy a więc właśnie dlatego wstałaś wcześniej (niepotrzebne skreślić) i  wtedy wyjątkowo obudzi się wcześniej  niż zwykle, oczywiście po to by dodać Ci otuchy swoimi okrzykami. Całą operą nie cierpiących zwłoki i sprzeciwu okrzyków. Oł jeeeee. Komu kawy? Ja poproszę odrazu  w kroplówce.

Gdy tylko sobie coś zaplanujesz, dziecko się rozchoruje.

To pewniak nad pewniakami. Zawsze gdy masz zaplanowany długo wyczekiwany wypad z koleżankami, bardzo ważną prezentację w pracy lub macie jechać na urlop czy np za miasto na cały dzień i choćby było zdrowe jak koń, to możesz mieć pewność że akurat wtedy dziwnym zbiegiem okoliczności się rozchoruje.  No nie ma na to mocnych. Będzie absorbować z powietrza wszelkie zarazki, wirusy oraz mikroby, nawet te które miały zginąć. Ale w ostatnim momencie dziecięcy organizm postanowi na ten jeden jedyny dzień zawiesić układ odpornościowy i dać się rozłożyć  chorobie.

Dziecko ma uszy jak szyberdachy.

Serio. Dzieci są mistrzami selekcji informacji, nawet te najmniejsze, po których się tego nie spodziewamy. Jak mówisz dziecku, że np. nie wolno skakać po kanapie, bo spadnie i rozbije sobie głowę, to ono wpuszcza uchem tyle ile potrzebuje /chce i po krótce słyszy mniej więcej to: bla bla bla wolno skakać po kanapie, bla bla bla.  Wszystkie mało interesujące rzeczy z automatu olewa. A my jak zdarte płyty powtarzamy do nieskończoności. Noszjapier… Czemu ten fatalny skill jest wbudowany od nowości?
Możesz prosić, krzyczeć wołać, a i tak przyjdzie jak mu będzie pasowało. Ale jak byś wyjęła najciszej jak  tylko się da paczkę ciastek, to zmaterializuje się obok w ciągu sekundy. Ten szelest usłyszy ZAWSZE i WSZĘDZIE.

Dzieci są w stanie przespać nawet najgorszy hałas, a obudzi je najcichszy szept.

Story of my life. Serio. Ile to razy się zdarzyło, że Mikołaj spał przy wszelkiej maści hałasach, przy szumie miejskim podczas spacerów, podczas remontów, które robili sąsiedzi wiercąc dziesiątki dziur, ale wystarczyło że przekręciłam klucz w zamku wracając ze spaceru lub szepnęłam coś cicho, to oczywiście Mik się od razu budził. Nie ogarniam tego i za każdym razem nie mogę uwierzyć.

Wierzę, że każda z nas ma z tym do czynienia, czasami tylko z jednym z tych przypadków, a czasami ze wszystkimi. Znacie te sytuacje z życia?

ZOBACZ RÓWNIEŻ

4 komentarze

  • Odpowiedz
    Małgorzata
    12 października 2016 at 22:14

    Napisałaś o mnie? Hehe moja niespełna czteromiesięczna córka tak właśnie działa. Już szukałam… nie jest na baterie. Ale być może jakiś akumulator czy coś. Hałas? Im więcej decybeli tym ona mocniej śpi im ciszej tym szybciej się budzi. I pobudki… Jak starsza codziennie wstaje do szkoły to smrodek śpi a w weekendy… no cóż robi za koguta i pobutka 6 rano.

  • Odpowiedz
    Kobietapo30
    17 października 2016 at 09:00

    haha doskonałe 🙂 jestem Twoją fanką:)

  • Odpowiedz
    Dorota
    23 października 2017 at 08:56

    Życie, jakbym czytała o sobie, troszeczkę poprawił mi się humor😂☺

    • Odpowiedz
      slodkiciezar.pl
      25 października 2017 at 21:34

      <3

    Napisz odpowiedź