Kulinarnie Polecane

Jak ugotować prawdziwy domowy rosół?

marchewki-jak-ugotowac-dobry-rosol

Doskonale pamiętam moje kulinarne początki. Kotlety wychodziły mi twarde, ziemniaki rozgotowane bo stale zajmowałam się czymś w między czasie, a rosół wychodził jakiś taki niespecjalny. Potem ratowałam się „chemią gospodarczą” w postaci kostek rosołowych, aż wreszcie nauczyłam się gotować i dojrzałam w kwestii wyboru naprawdę dobrego jakościowego jedzenia. Kostki rosołowe poszyły do śmieci, bo przecież to najgorszy syf i nareszcie poczuliśmy się lepiej (pisałam o tym TUTAJ).

Rosół nauczyłam gotować się od mojej mamy. Prawdziwy, naturalny, zdrowy, idealny na każdą chorobę, na niedzielny obiad. Potem trochę modyfikowałam, czytałam, sprawdzałam i jak mama mówi – uczeń przerósł mistrza. Choć dla mnie ten mojej mamy zawsze będzie najlepszy, wiadomo.

Więc jeśli masz jeszcze jakieś wspomagacze, wyrzuć je do śmieci. Teraz. Bo od dziś zaczniesz jeść zdrowo, bez chemii i innego badziewia. Potrzebujesz tylko dobrych składników i czasu. Czas jest tu kluczowy.

Aby rosół był dobry, składniki muszą być świeże i bardzo aromatyczne. To one tworzą całą duszę wywaru. Wybieraj tylko jędrne, świeże i soczyste warzywa. Wg mnie pęczek włoszczyzny to mało, zawsze dodaję więcej marchwi i pietruchy, w sezonie pietrucha koniecznie z odrostami. Poza sezonem dodaję natkę, nawet cały pęczek. Seler nadaje cudowny smak, u nas niestety dawno nie gościł, bo jest silnym alergenem. Ale spokojnie i bez niego można sobie rewelacyjnie poradzić. Jeśli por, to już rezygnujemy z cebuli. Jeśli cebula, to najpierw trzeba ją opalić, da piękny złocisty kolor. Z warzyw można dodać jeszcze kapusty włoskiej, ale nie dużo, trochę, bardzo wzbogaci smak. Jeśli rosół ma być vege to olej kolejny akapit i dodaj dwie łyżki oliwy, takiej o neutralnym smaku.

Kolejny składnik to mięso. Tu sprawa jest nieco trudniejsza. Nie kupuj byle czego, bo nie będzie dobrze. Kup dobre, świeże i pięknie wyglądające. Ja osobiście mam kilka swoich ulubionych konfiguracji. Z kury na kurczaku zagrodowym, albo dobrej kurce rosołowej. Z kaczki! Niebo w gębie. Tu dwa sposoby, można tę kaczuchę najpierw upiec, a potem gotować na niej rosołek, można też na surowej, ale polecam usunąć skórę z piersi bo będzie tłusty jak diabli. Mieszany lub wołowy. Tu konieczna jest świeża pręga, da niesamowity smak i aromat.

Przyprawy. Kostek nie będzie, ostrzegałam. Jarzynki i inne wynalazki też możesz wyrzucić do kosza. Zaopatrz się w lubczyk, ziele angielskie, liście laurowe, pieprz i sól.

Makaron nie jest koniecznością, choć nitki to pewniak w każdym domu. Ja czasami robię makaron z naleśników, pierożki, kluski lane albo z kaszą manną. Ale nie sypie jej do rosołu, inaczej. Robię tak jak moja mama za mojego dzieciństwa. Gotuję na gęsto, przelewam do miseczek by zakryć dno i odstawiam do zastygnięcia. Potem nacinam w kostkę i zalewam rosołem. Moje dziecko przepada za taką alternatywą do klusek, łowi te kostki wcina z zachwytem.

Dodatki. Jeśli ma być orientalnie, można dodać algi, cebulkę perłową, grzyby, dymkę. Baza ta sama, ale nuty bardziej orientalne.

No i o gotowaniu kilka słów.
Najpierw mięso zalewamy wodą, dodajemy ziele angielskie (tak z dziesięć sztuk na duży gar) i liście laurowe, sztuk kilka. Wstawiamy na mały ogień i gotujemy, ale uwaga! Rosół nie może się zagotować, inaczej będzie mętny i niesmaczny! Gotujemy powoli, warzymy. W tej formie jakieś półtorej godziny, Rosół ma mrugać jak to moja mama mawia. W między czasie sitkiem usuwamy szumy. Następnie dodajemy warzywa, wszystkie, oraz pietruchę. I odrobinę czosnku, ja daję ząbek lub dwa. I lubczyk. Czasem suszony, a czasem świeży, zależy co mam, ale coś musi być zawsze. Na koniec sól. Solimy powoli, stopniowo, w miarę gotowania, aż do momentu, gdy słoność będzie na optymalnym poziomie, wszak każdy lubi inaczej. Od momentu dodania warzyw, gotujemy jakieś cztery do sześciu godzin. To proces długotrwały, ale wszystko co dobre wymaga czasu. A rosół to taka zupa, która robi się w tle.

Proporcje. Nigdy nie stosuję się do tego, że mięsa musi być 500 lub 600 g. Kupujesz tyle ile jest dobrego, jak za mało to łączysz. Dno garnka musi być zakryte – to minimum.

Z rosołem nie ma tajemnych składników.Ważne są dobre składniki i cierpliwość. Tak jak w życiu, na dobre rzeczy zawsze trzeba czekać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

1 komentarz

  • Odpowiedz
    Tą przyprawą nieświadomie trujemy siebie i dzieci... – Brzozóweczka
    27 lipca 2017 at 21:59

    […] A o tym jak ugotować prawdziwy domowy rosół, przeczytasz TUTAJ […]

  • Napisz odpowiedź