Moim zdaniem Polecane

Super Tata – moce których mu zazdroszczę

Kiedy dochodzi godzina powrotu taty z pracy, Miko ma już uszy niemal na baczność i nasłuchuje. Jak tylko da się słyszeć przekręcany klucz w drzwiach, on już stoi i czeka, wpatruje się w drzwi z pełnym skupieniem, bo już za chwilę wróci jego najlepszy przyjaciel, najfajniejszy kompan do zabawy, jego ukochany tata.

Pamiętam swoje wczesne dzieciństwo i fakt, że wówczas głównym żywicielem domu był tata. Nie było to niczym dziwnym ani nadzwyczajnym, bo właśnie tak rodziny wówczas funkcjonowały. Mamy zostawały na urlopie wychowawczym, a tatusiowie wstawali skoro świt, wypijali kubek kawy (jeśli była, o jakości nie ma co wspominać) i pędzili do pracy utrzymywać rodzinę. Ja miałam dużo szczęścia, bo mój tata pracował w domu, a właściwie piętro niżej, więc mogłam go zobaczyć zawsze kiedy chciałam. Oczywiście w czasach wagarów w liceum to już nie było takie fajne, bo wtedy to i on mógł zobaczyć czy poszłam do szkoły, czy też próbowałam zaspać (damn it!). Tak czy siak uznaję, że jego praca była zbawienna, bo ja ze swojego dzieciństwa tatę pamiętam nie jako gościa w domu – nie tak jak wielu moich rówieśników z dziecięcych lat.

Z biegiem lat w percepcji społeczeństwa wizerunek ojców ulegał stopniowej zmianie na lepsze, tym samym stawiając im coraz wyższą poprzeczkę – w sumie czemu nie, chcemy równouprawnienia, więc niech ojcowie zakasają rękawy i do wychowania dzieci marsz!

Kiedy Miko się urodził, byłam pod olbrzymim wrażeniem, że mój M. tak doskonale daje sobie radę. To on kąpał go od samego początku, odbijał, przewijał, robił sam niemal wszystko z zegarmistrzowską precyzją. W tym jak go pielęgnuje, nosi, przytula widać było ogrom miłości. Nie musiałam oczekiwać wsparcia czy prosić o nie, bo M. sam chciał okazać mi go jak najwięcej i czerpać pełnymi garściami z czasu spędzonego z synem. Z upływem wielu miesięcy muszę przyznać, że jest najlepszym tatą dla naszego dziecka, wspaniałym, dobrym, kochającym. Ma w sobie super moce, dzięki którym tak świetnie sobie radzi i których często po ciuchu mu zazdroszczę.

Jak nikt potrafi rozśmieszać Mikiego. Robi głupie miny, szaleje z nim, skacze, a śmiech młodego rozbrzmiewa w całym domu. I nigdy nie ma dość, nie jest zmęczony. Jak on to robi? No jak? Gdzie tu sprawiedliwość?? Ja muszę dziesięć razy bardziej się namęczyć, by osiągnąć zbliżony efekt, serio! Bo prawda jest taka, że tata to najlepszy kumpel, kompan do zabawy, a mama to plaster na całe zło i smutki.

Doskonale wczuwa się w zabawę. Nieważne czy są to klocki, auta czy czytanie książeczek. Daje z siebie 100%, dzięki czemu ta zabawa zawsze jest najlepsza. Może dlatego że w nim samym drzemie jeszcze dziecko?

Nikt tak nie kąpie jak tata! Ja choćby nie wiem co, nie mam takiej kreatywności w chlapaniu się wodą, jak mój M. W kilka chwil wanna zmienia się w jezioro, pływają w niej rybki i żabki, a zewsząd leje się woda niczym z wodospadów. Często podsłuchuję pod drzwiami te niecichnące okrzyki radości i chichotanie, które potwierdzają że zabawa jest przednia.

Nikt tak nie usypia jak tata! Oj, to prawda. Mój M. ma talent do usypiania młodego. Ja choćbym nie wiem co robiła, mi z reguły zajmuje to znacznie dłużej. Ale ja zwyczajnie nie jestem odporna na młodego zaczepki i zawsze daję się wciągnąć. Wystarczy że młody rzuci mi jeden ze swoich zaczepnych uśmiechów (a ma ich miliony na takie okazje) i cała mięknę, śmieję się, a w efekcie jest po spaniu. M. zaś doskonale opanował sztukę wyciszania Mikiego i potrafi go położyć raz dwa.

Zna wszystkie ulubione kołysanki i piosenki naszego synka. Ja za cholerę nie potrafię ich zapamiętać, a tata zawsze pamięta. W gorszych chwilach śpiewa mu je i go nimi uspokaja. Oczywiście zawsze mu to świetnie wychodzi. Ja przynajmniej potrafię znaleźć je na youtube.com 😉

Tak naprawdę to cały czas mimochodem pracuje na to, by być bohaterem swojego syna. I wychodzi mu to doskonale. Pokazuje mu świat, uczy, opowiada, daje to co najcenniejsze – czas i uwagę.
W zamian dostaje to, czego zmierzyć się nie da i co nie ma wartości policzalnej – miłość swojego dziecka.

Cześć, mam na imię Ania i bardzo się cieszę, że mogę gościć Cię na moim blogu.
Jeśli spodobało Ci się tutaj, to zostań z nami na dłużej, będzie nam bardzo miło 🙂
Polub slodkiciezar.pl na Facebooku
Polub slodkiciezar.pl na Instargarmie

Do zobaczenia! 🙂

ZOBACZ RÓWNIEŻ

1 komentarz

  • Odpowiedz
    Gaba - Turlu Tutu
    22 czerwca 2016 at 09:29

    Ja uważam, że Tatusiowie są fantastyczni! Zazdroszczę im dokładnie tych samych rzeczy. Czasem nawet wydaje mi się, że byliby lepszymi Rodzicami niż My, bo nie marnują czasu na analizy, ciumkania i rozckliwiania się. Na szczęście tylko czasem mnie dopada takie myślenie. Bo faktem jest, że Dziecko potrzebuje dwojga Rodziców i oboje są w życiu Dziecka niezastąpieni, bo wnoszą w nie zupełnie inne wartosci!

  • Napisz odpowiedź