Moim zdaniem Polecane

Nie róbmy z siebie matek męczennic!

Macierzyństwo to nie kara, ale ogromny przywilej, z którego cieszę się każdego dnia. Tak, nawet gdy ze zmęczeni padam na twarz, nawet gdy w myślach liczę do stu milionów słysząc po raz tysięczny tego dnia dlaczego. Nie każda kobieta zachodzi w ciążę tak  od razu, wtedy kiedy chce. Wielu przychodzi czekać na dziecko bardzo długo, a czasami ten czas to nie miesiące, a długie lata oczekiwania na to, by miejsce bólu, pustki i wewnętrznego krzyku zastąpił najwspanialszy na świecie śmiech. Ten wyśniony i wymarzony. Dlatego też niezmiennie twierdzę, że bycie rodzicem to dar, który należy doceniać, bo nie każdemu jest on pisany.

Te matki, którym przyszło tak długo się starać przeważnie nie narzekają, nie płaczą ukradkiem, bo to przecież wstyd, skoro tyle się na to dziecko czekało. One nawet z najgorszych dni potrafią wycisnąć te najwspanailsze emocje. Tuż po położeniu dziecka spać, padają krzyżem na kanapę, czując zmęczenie w każdej komórce ciała. Ale kiedy je zapytasz „jak jest”, powiedzą Ci jest wspaniale i obdarzą Cię najszczerszym mimo zmęczenia uśmiechem.

Sama pamiętam nasze początki – jakbym dostała obuchem w głowę. Choć wiedziałam już wcześniej czego chcę i jak ma to wszystko wyglądać, to jednak wiele rzeczy było inaczej. Raz było lepiej, raz gorzej, czasami ciężej, bardziej męcząco, ale wszystko niezmiennie otaczał ten wszechogarniający ocean miłości, który sobie wyśniłam, wymarzyłam, wyczekałam.

Myślę, że dla każdej z nas początek macierzyństwa  jest trudny, bo wymaga  poustawiania „wszystkich klocków” od nowa, tak aby układanka była kompletna. Coś trzeba zmienić, coś trzeba usunąć, coś dodać. Życie jest sumą różnych elementów, na koniec i tak wszystko musi się zgadzać. Ale robimy to od wieków, taka nasza kobieco matczyna natura. Rzekłabym, że teraz wcale nie jest tak trudno, bo przecież w zasięgu ręki mamy praktycznie wszystko, od opieki medycznej po gadżety, dzięki którym wszystko jest łatwiejsze. Oczywiście jest presja społeczna, ale zawsze była, można jej ulegać lub nie – ale to już kwestia indywidualna. Depresja poporodowa? Bejbi blues? Teraz szuka się wsparcia, leczy, a kiedyś? Byłaś matką, to trzeba było się zabrać do roboty a nie zajmować pierdołami i jakieś depresje sobie wymyślać.
Dziś jest łatwiej, prościej, wygodniej.

Są takie dni, że mam pod korek, że zaraz mi się uleje, że pełen zlew, że góra prania, że dziecko szaleje i odbija się od ściany do ściany, a ja czuję się jak w szpitalu psychiatrycznym. Są takie dni, że nie ogarniam tego bajzlu, tego chaosu, tego wszystkiego. Wyjmuję zamrożony obiad, odgrzewam i wrzucam na luz, bo inaczej oszaleję. Wiem, że następnego dnia będzie lepiej, ale ten dzień trzeba jakoś przetrwać. Nie czuję z tego powodu wstydu, bo to nic żenującego przyznać się, że miewasz dosyć i nie ogarniasz. To wszystko wpisane jest w bycie rodzicem. Tak było od zawsze i niezmiennie będzie.

Ale nie płaczę z tego powodu, nie licytuję się kto ma gorzej słabiej, więcej na głowie. Że pije tę zimną kawę (choć uwielbiam frappe), że chodzę z supłem włosów na głowie (i tak jest mi z nim do twarzy, a co!). Dresy w szafie zamieniłam na koszule, uwielbiam je ponad wszystko i są moim największym nałogiem.

Nie chcę być matką polką męczennicą i nią nie będę. Z własnego wyboru, bo mogę wybrać. Jestem czasami wykończona, chwilami z oczami na zapałki, niekiedy z trudem znajduję na coś czas, ale nie czuję się tym macierzyństwem udręczona. Sama je dla siebie wybrałam, chciałam być matką z całym przypisanym do tego inwentarzem, nawet z tym obiadem połykanym w całości, górą prania w łazience i permanentnym nie wyspaniem. Nikt mnie do tego nie zmusił, sama świadomie podjęłam tę decyzję. Dlatego nie będę teraz płakać, że czuje się oszukana, bo nikt mi nie powiedział jak naprawdę wygląda macierzyństwo. Nie będę rozpaczać i czuć się osaczona domowym grajdołkiem. Czasem powiem, że jestem zmęczona, że mam dosyć, że marzy mi się taki day off, byleby się wyspać lub relaksujący masaż. Jestem tylko człowiekiem. Ale nigdy przenigdy nie powiem, że jest mi źle w tej roli, że nie było warto.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Brak komentarzy

Napisz odpowiedź