Dziecko

Odkrywam nową matczyną supermoc!

Jeszcze całkiem niedawno pragnęłam, by moje dziecko zaczęło mówić, by potrafiło komunikować swoje potrzeby. Bach! Stało się. Kilka tygodni temu opanował tę zdolność niemal do perfekcji. Naprzemiennie słyszę dwie frazy, które wymuszają na mnie czujność. Czujność nadzwyczajną.

Jeśli ktoś twierdzi, że zaraz po urodzeniu dziecka jest najciężej – nie uwierzę mu. Serio, nie kupuję tego i Wy też nie kupujcie. Z każdy miesiącem jest coraz trudniej.Niemal dwa miesiące temu, przy okazji kolejnego przeziębienia, skorzystaliśmy z możliwości zmierzenia Mikusia. Ostatni pomiar miał jeszcze w listopadzie, a więc parę miesięcy temu. Szybko znalazło się wytłumaczenie, dlaczego nagle z dnia na dzień, ubrania zaczęły robić się ciaśniejsze i krótsze. Młody wystrzelił w górę ponad 6 cm w ciągu trzech miesięcy. Szybki przyrost wzrostu nie obył się bez konsekwencji. Nie, nie, nie mam na myśli zdrowotnych. Gorzej! Nagle wszystko zaczęło być jakby bardziej w zasięgu jego wzroku i przy okazji również małych rączek. Wszystko! Zaraz potem zaczął więcej gadać i w ten oto sposób jesteśmy tutaj. Od rana do wieczora obserwuję, jak Miko podchodzi do stołu/blatu kuchennego/komody, staje na paluchach – a przysięgam, że potrafi się wyciągnąć na tyle, że dochodzi + 10 cm – próbując sięgnąć coś (cokolwiek by tam nie leżało, jest bardzo interesujące – wykrzykując „CE TO” – czyli chcę to. Wykrzykuje, pokazuje paluchem. Jak to nie działa i nie dostaje tego, czego chce, to zmienia ton na bardziej wymuszający i do znudzenia krzyczy DAJ, DAJ, DAJ! Aaaaaa!

Od rana do wieczora daj i daj. Daj to, daj tamto. A co jak nie dasz?

Nawet jak zatkam uszy lub będę udawać, że nie słyszę, to mogę zapomnieć, że już po temacie. Zawsze pod „TYM” (cokolwiek to nie będzie) znajdzie się coś innego, co pomoże to zgrabnie ściągnąć. Gorzej, gdy razem z ‚TYM” poleci też kubek, telefon lub o zgrozo! KOMPUTER.  Miko jakoś zawsze robi szybki unik, a komputer już nie potrafi… Wtedy płacz i żeby to było jasne, wcale nie jego, a mój.

No właśnie… Komputer. To najfajniejsza rzecz w domu, zaraz po telefonie – wiadomo, telefon poręczniejszy i można z nim uciekać. Jak tylko pojawi się w zasięgu rączek, od razu towarzyszy temu okrzyk niecierpiący sprzeciwu – DAJ DAJ DAJ! Komputer jest fantastyczny, bo można na nim popisać czyt. uderzać w klawiaturę i ku rozpaczy mamy, powyrywać klawisze. Ale zaraz, można też spróbować oddzielić monitor od reszty, tylko to już trudniejsze. Może kiedyś.
Tak więc, od jakiegoś czasu chowam się z komputerem gdzie tylko mogę – pod kołdrą w sypialni, w łazience – tyle z kryjówek, bo nie mam więcej drzwi w mieszkaniu, a Miko jest dosłownie wszędzie.

Wracamy z zakupów albo dostarcza je nam pan dostawca. Las toreb sprawia, że mój synek czuje się niczym odkrywca. Tyle skarbów, no to myślę sobie – Ha! Mam 15 minut spokoju. No ale zaraz,  jakiego spokoju?! Sama nie wiem, jak mogłam w to uwierzyć. Przecież pierwsza torba, do której się dobierze, jest po brzegi wypełniona słoikami. Próbuję ją odbić małemu piratowi, ale w odpowiedzi już widzę jego „gniewne brwi” (tak! marszczy brwi manifestując niezadowolenie), wyciągnięte rączki i słyszę okrzyk – DAJ DAJ DAJ! Pora uciekać…

Nie mam co do tego wątpliwości, że to kolejny etap, dosadnie mówiąc upierdliwy, ale minie. No bo przecież kiedyś mu się to zwyczajnie znudzi, prawda? PRAWDA? Nie zmienia to faktu, że ten czas zmusza nas – matki do tego, żeby nabyć lub uruchomić swoją super extra moc – oczy z każdej strony, nawet w tyłku, bo nigdy nie wiesz, gdzie te małe nóżki za moment potuptają i po co będą próbowały sięgnąć.
Amen.

Podoba Ci się ten tekst? Koniecznie zostaw komentarz lub lajka. 🙂

 

 

Jeśli masz ochotę zostać z nami na dłużej, to możesz to zrobić poprzez polubienie nas na Facebooku – wtedy nie ominie Cię żaden nasz post 🙂

ZOBACZ RÓWNIEŻ

2 komentarze

  • Odpowiedz
    Gaba - Turlu Tutu
    11 kwietnia 2016 at 15:15

    Czasem nasza rodzicielska cierpliwość, gdy nasze dzieci osiągają TEN wiek, jest na permanentnym skraju…Choć mnie udawany płacz moich dzieci już nie rusza, czasem zdarza się, że muszę wyjść z siebie i stanąć obok…A tak na co dzień rzeczywiście, chyba wszystkie mamy super extra moce!

  • Odpowiedz
    ladymamma.pl
    11 kwietnia 2016 at 23:08

    Ojjj tak!!! U nas z komputerem jest podobnie! Dziki szał!!!;D Z mową trochę gorzej, ale pooooowooooli, małyyyyymi krooczkami ( a raczej tip-top-kami) idziemy do przodu!;)

    Pozdrawiamy!:))

    ladymamma.pl

  • Napisz odpowiedź