Dziecko Macierzyństwo Polecane

Nie rozpieszczaj swojego dziecka, bo…

nie rozpieszczaj swojego dziecka

Już dawno minęła moda na zimny wychów, na podejście bezemocjonalne, na dziecko uspokój się samo i wtedy porozmawiamy. Teraz w cenie jest rodzicielstwo bliskości, przytulanie, zacieśnianie relacji, wspólnie spędzany czas, celebracja wartości rodzinnych i szczerze mówiąc, bardzo mi to pasuje. Uczciwie i bez bicia się przyznaję – rozpieszczam swoje dziecko. Czasami ponoć bez opamiętania, no ale za to z wielką przyjemnością, nic na to nie poradzę. Niektórzy widząc i słysząc co robię, robią „wielkie oczy” i mówią, że kiedyś tego bardzo pożałuję, ale mnie to nie rusza. Nic a nic.

Każda z nas bardzo kocha swoje dziecko czy dzieci. Normalnym jest, że w ogromie tej macierzyńskiej miłości poza chwilami zwątpienia i kiedy szlag nas trafia, chciałybyśmy dać tym naszym maluchom wszystko, no nieba przychylić, nawet własne organy byśmy im oddały. Nerka dla synka? A bierzcie, dam nawet dwie, nie ma problemu.
A przecież życie składa się z wielu maleńkich rzeczy, chwil i drobiazgów. Każda z nas czasem temu dziecku na coś pozwoli, czasami jest bardziej pobłażliwa, bo czemu nie. Czasem jakiś prezencik, tu kolorowanka, od czasu do czasu jajo z niespodzianką lub żelki, proszę bierz dziecie i ciesz się, a mama razem z Tobą. Ale wiedz, że rozpieszczanie dziecka to ponoć złoooo.

O złaaaa ja 😉 Tak, ja rozpieszczam swoje dziecko dlatego, że chcę i mogę. Oczywiście, że stawiam granicę w istotnych kwestiach, od dawna trzymam się wielu zasad w wychowaniu, ale są rzeczy, które naprawdę wolę i chcę odpuścić, by czuć wewnętrznie (zewnętrznie też!) spokój i widzieć radość mojego dziecka, bo przecież to dzieciństwo ma jedno, bardzo krótkie, które  leci jak błyskawica i czuję, że nie nadążam zatrzymywać tych wszystkich chwil i wspomnień. Również dlatego rozpieszczam swoje dziecko, bo chcę trochę tych chwil nałapać, wykraść dla siebie i zapamiętać, zatrzymać.

Choć wiele osób się dziwi, że na pewne rzeczy mu pozwalamy, bo jest już: za mały lub duży, bo powinien być bardziej samodzielny, bo nie mamy własnego życia (w czyjejś opinii), to ja się z tym nie zgadzam. To jest dziecko, moje dziecko, które ja wychowuję i ja decyduję czy sposób rozpieszczania go jest już dla niego czy dla nas ze szkodą, czy jeszcze nie. Rozpieszczamy go obydwoje, ale w ramach funkcjonujących u nas w domu granic. Może się ktoś pukać w czoło, wywracać oczami, I don’t care.
Moja sprawa, każdy daje i pozwala na tyle jak ma ochotę i jak chce.

Śpi z nami w jednym łóżku

A ileż to razy słyszałam, że przecież jak go przyzwyczaimy, to sam nie będzie chciał, że już zawsze będziemy uwiązani. I nie mogę się z tym zgodzić, nie w naszym przypadku. Bo on pięknie zasypia sam, zresztą naszym codziennym wieczornym rytuałem jest czytanie książki do poduchy, w trakcie której Mik raz dwa odpływa. Ale nadal przychodzi w nocy, a ja nie każę mu wracać do siebie. Lubię kiedy z nami śpi, kiedy się przytula. Teraz tego potrzebuje, więc jesteśmy. Za jakiś czas mu to minie. Znacie nastolatka, który śpi z rodzicami? No właśnie…

Je tylko to, co lubi i ile ma ochotę

Nie zmuszam go do jedzenia czegoś, czego nie chce. Pytam się co będzie jadł na śniadanie/obiad/kolacje/podwieczorek i to właśnie mu robię. Nie oznacza to oczywiście, że prowadzimy mono dietę, o nie. Ale proponuję mu różne rzeczy, daję prawo wyboru, dzięki czemu potem sam chętniej próbuje nowości. Nic na siłę, tylko z wyboru. I nie faszeruje go ciastkami i czekoladą, to raczej bardzo sporadyczna przyjemność.

Bałagani

O ile zabawki rozsypane o podłodze nie zagrażają bezpieczeństwu, o tyle może bawić się swobodnie. Serio. Chociaż ja jestem coraz bardziej uporządkowana i zmierzam prostą stroną do pedantyzmu, który poniekąd mam we krwi (jestem zodiakalną Panną), to daję mu przejść przez dom niczym huragan. Przecież chaos i bałagan też bywa twórczy, kreatywny i rozwijający. Ma na to czas, jest tylko dzieckiem. Wieczorem zawsze wspólnie sprzątamy, więc jeśli odwiedzasz nas przed porą spania i kolacji, wiedz że tu mieszka dziecko i spodziewaj się sryliona zabawek w zasięgu wzroku. Dom to nie muzeum, służy do mieszkania.

Puzzle i książki bez limitu

Tak właśnie. Zabawek potrafię mu odmawiać, ale książki i puzzle no limit. Zwłaszcza książki. Serio. Zabawka zabawką, pobawi się a potem w kąt. Ale z książkami i puzzlami to zupełnie inna historia. Nie żałuję mu, zwłaszcza, że pudełko puzzli w Pepco kosztuje 9 zł, więc jak odwiedzamy je raz na jakiś czas, to ma je gwarantowane. Książki ogólnie zamawiam w dużych ilościach, bo to nasz największy nałóg, dlatego też korzystam z dyskontów książkowych, dzięki czemu bardzo dużo oszczędzam. Raz w miesiącu robię zbiorcze zamówienie i kupuję zarówno dla nas jak i dla Mika.
Ale słyszałam wielokrotnie, ale Wy go rozpieszczacie, kolejna książka, kolejne puzzle, przyzwyczaicie go, to stale będzie chciał. A ja powiem krótko: jeśli będzie tak bardzo rozpieszczony, że co tydzień będzie chciał nową książkę do czytania, to proszę bardzo, na edukacji i rozwoju oszczędzać nie mam zamiaru. Tak rozpieszczony może być.

Bajki, jeśli ma ochotę

Oczywiście nie przez godzinę i nie co chwila. Ale jak przyjdzie i poprosi o baję, to nie ma problemu. Wszystko w odpowiednich ilościach i z odpowiednim doborem treści jest ok. Nie dajmy się zwariować. My za młodu też rąbaliśmy bajkę za bajką, a jakoś nas nie odmóżdżyło. Żyjemy i mamy się dobrze. A i ja na tym korzystam, bo przecież to ta chwila, którą ma na gotowanie, sprzątanie lub randkę z książką.

Tak, moje dziecko jest przeze nas rozpieszczone. Chrzanię ten zimny wychów i paranoje wychowawcze, że dziecko będzie nie do zniesieniam że będzie nas terroryzować itepe. Będę się smażyć w piekle dla rodziców, a co mi tam, lubię ciepełko. Skoro możemy dziecku na pewne rzeczy pozwolić, to pozwalamy. Skoro możemy mu dać pewne rzeczy, to dajemy. Nie jest przez to rozwydrzony, nie foszy się, nie wymusza, nie ma postawy roszczeniowej, a jeśli czegoś mu odmawiamy, nie histeryzuje. Jest rozpieszczony, bo go bardzo kochamy i nam wszystkim sprawia to przyjemność. Jest rozpieszczony do postawionych przez nas granic.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Brak komentarzy

Napisz odpowiedź