Moim zdaniem Polecane Shopping

Jak zaoszczędzić na świętach?

jak-oszczedzic-na-swietach-prezent-kokarda-zakupy-swiateczne

Czujecie już świąteczną gorączkę? Dopadł Was szał planowania świąt, kupowania prezentów i szał na widok kolejek w sklepach? Cóż, nie jesteście jedyne. Co roku te same błędy i te same pułapki. Zanim jednak święta doprowadzą Was do załamania depresji i bankructwa, zdradzę Wam kilka moich tricków jak zaoszczędzić na świętach i bezboleśnie przejść przez cały okres poprzedzający Wigilię.

Święta to ten wspaniały czas dzielenia się, miłości, radości w gronie najbliższych. Ale zanim nastąpi, wzbudzają w nas bardzo dużo negatywnych emocji. Od rzucanych wiązanek w kilometrowych kolejkach do kas, przez niezadowolenie dzieci, męża, kończąc na bankructwie totalnym, bo niezależenie czy święta spędzasz w domu, czy jako gość u rodziny, to jednak są to duże wydatki. Masa wydatków. A im bliżej świąt, to przecież drożej – wiadomo. No i ta nerwówka.

Parę lat temu razem z większością społeczeństwa stałam w tych kolejkach i dawałam się nabierać na wątpliwej wiarygodności promocje.. Święta jakoś mniej mnie przez to cieszyły, bo kojarzyły się z masą obowiązków i przykrych rzeczy do zrobienia. Na myśl o świętach byłam totalnie zmęczona. Kiedy pracowałam jeszcze u poprzedniego pracodawcy, nauczona przez innych współpracowników, podobnie jak oni wolałam posiedzieć dwie godziny dłużej w pracy w okresie przedświątecznym, a przy okazji lunchu zajrzeć na chwilę do sąsiadującej galerii handlowej i kupić prezenty bez kolejek. Spożywki się tak nie dało załatwić, bo przecież karpia w misce na biurku nie da się ulokować do popływania. A więc to tylko częściowo rozwiązywało problem. Ale mimo wszystko sam proces chodzenia, szukania, załatwiania był bardzo męczący.

Kilka lat temu zmieniłam strategię. Po pierwsze nie chciałam zostawać dwóch godzin dłużej, bo dziecko nadgodzin w żłobku czy przedszkolu raczej nie zniesie z radością. Po drugie, w obliczu powiększonej rodziny nie chciałam tracić tych dwóch godzin. Ani jednego dnia, ani któregokolwiek. No i budżet. Stacjonarnie często wszystko znacznie więcej kosztuje, bo przecież koszty lokalu i obsługi muszą być gdzieś wliczone.

Miałam trzy cele – oszczędzić czas, pieniądze i zrobić zakupy, które będą przemyślane.

Czas

Ilość czasu, który spędzamy przed świętami w galeriach handlowych to cholerne marnotrastwo. Zakup kilku rzeczy zajmuje bardzo długie godziny. Co gorsza, za moment wchodzisz do innego sklepu i widzisz coś innego i już sama nie wiesz czy to, co kupiłaś jest dobre. Miotasz się pomiędzy sklepami, wchodzisz do kilku żeby porównać ceny tych samych produktów. Tracisz czas, żeby oszczędzić. Coś kosztem czegoś.
Wraz ze zmianą podejścia, przestałam chodzić na świąteczne maratony zakupowe. Prezenty kupuję przez internet. Robię to wtedy, kiedy mam czas i ochotę, np wieczorem oglądając film, albo przez telefon wracając z pracy. Mogę spokojnie porównać ceny i kupić tam gdzie jest najtaniej. Przesyłka przychodzi do rąk własnych, więc nie martwię się o stanie w kolejkach.

Pieniądze

Nie jest tajemnicą, że przed świętami masa rzeczy drożeje. Na prezenty wydaje się fortunę. Albo i dwie fortuny. Zanim jednak stwierdzisz, że ciężko z tym wygrać, pozwól, że coś Ci podpowiem. Na prezentach też da się oszczędzić, serio. Jest kilka sposobów. Po pierwsze przed nami Black Friday oraz Cyber Monday – czyli dwie okazje, przy których można kupić wiele rzeczy po obniżonych cenach. Często można w ten sposób oszczędzić kilka stówek, a te przecież piechotą nie chodzą. Po drugie – kluby zakupowe. Ja osobiście jestem zapisana do kilku i na bieżąco monitoruje akcje tematyczne. Po trzecie – sieci dyskontowe. Lidl, Biedronka, TkMaxx – one również przed świętami oferują sporo fajnych jakościowo rzeczy, w tym również zabawek. I u nas w tym roku pod choinką znajdą się dyskontowe perełki. Po czwarte – akcje rabatowe. Wiele sklepów z zabawkami, również tymi niebanalnymi i markowymi prowadzi przed świetami kampanie rabatowe, warto poszukać  takich informacji na ich facebookowych stronach. Po piąte – porównywarki cenowe, bez nich ani rusz. Po szóste i najważniejsze – ZACZNIJ ZAKUPY JESZCZE W LISTOPADZIE! Wtedy jest szansa, że zaoszczędzisz sporo.

Ale kupowanie przez internet to nie tylko oszczędność pieniędzy na prezentach. Z autopsji wiem, że każde wyjście na dłuższe zakupy to też lunchyk, kawka z serniczkiem, colka. A jak we dwoje idziemy z mężem, to stówka nie wyjęta dochodzi. A jak nie ogarniesz się na jednych zakupach ze wszystkim to i drożej może wyjść. No a w domu, to kawusia i ciasto domowe, więc i kasa zostaje na koncie.

Dochodzi jeszcze jeden istotny temat, który gnębi wszystkich gospodarzy świąt:

Zakupy Spożywcze

Prezenty łatwo kupić wcześniej, a spożywka? Tutaj zaczynają się schody. Ponieważ nigdy nie wiesz ile dokładnie tych osób będzie na święta, to i trudno zrobić zakupy, prawda?
No to słuchaj. Wszystko co mogę kupuje wcześniej, serio. Nie jeżdzę na jakieś specjalne zakupy pod święta. Ryby, mięso, nawet masło kupuję wcześniej i mrożę. Nawet pieczywo, które po delikatnym odmrożeniu wsadzam na kilka chwil do piekarnika i przysięgam, że jest jak świeżo upieczone. Ciasta mąż piecze sam, ale składniki takie jak mąka czy mleko kupuję dużo wcześniej. Wszystko co się da kupić wcześniej kupuję systematycznie przy standardowych zakupach domowych, wtedy gdy widzę, że cena jest korzystna. Na dzień przed świętami zostaje mi do kupienia kilka rzeczy dosłownie – jakaś sałata, owoce, wtedy mój mąż jedzie bladym świtem i załatwia wszystko w godzinkę.

Ilość osób na święta? Nie jest to dla mnie problemem, wyjmuje z zamrażarki i przyrządzam tyle ryby ile potrzebuję, wolę zrobić mniej niż wyrzucić. I na naszym stole zawsze są wszystkie potrawy, ale nie jemy ich jeszcze przez kolejny tydzień po świętach.

Kupując jedzenie z wyprzedzeniem też oszczędzam: czas, bo nie spędzę przed świętami kilku dni w sklepach, żeby skompletować menu, i pieniądze, bo nie będę kupować masła jak przed świetami dojedzie do kilkunastu złotych za kostkę.

Bilans? Od blisko czterech lat,  święta absolutnie nie rujnują mi budżetu i mogę poszaleć jeszcze na wyprzedażach 🙂
Tak będzie i w tym roku, a zaoszczędzony czas umilę sobie wypiekami ciastek z synkiem oraz oglądaniem Kevina i Love Actually przy kubku świątecznej herbaty 🙂

ZOBACZ RÓWNIEŻ

3 komentarze

  • Odpowiedz
    Justyna
    21 listopada 2017 at 22:02

    Ja zaczęłam w tym roku, podobnie jak w zeszłym zaczęłam kupować prezenty we wrześniu. W nadchodzący weekend zamierzam kupić kilka rzeczy. Są też takie, które niestety sporo kosztuje i czeka m prawie na ostatnią chwilę. Kto wie. Może trafi się jakaś promocja ? Oby… pozdrawiam i życzę wszystkim aby święta nie były licytacja kto da lepszy i droższy prezent tylko czasem spędzonym z bliskimi. Tego nie można kupić. A straconych okazji bycia z rodziną nikt nam nie odda.

  • Odpowiedz
    Ola
    27 listopada 2017 at 02:16

    Ja w tym roku nie obchodze ani świąt ani merry christmas. Nawróciłam się i wierze tylko w to co mówi Biblia a nie jakieś religie pogańskie. 24 grudnia są rzymskie saturnalia, święta boga slońca – Bożkanarodzenie,a nie żadne urodziny Jezusa. Bo On narodził sie na początku jesieni- w swieto Namiotow. Po co więc obchodzić jakieś praktyki nie mające w sobie prawdy i iść na zatracenie…

  • Odpowiedz
    olek
    28 listopada 2017 at 12:00

    super

  • Napisz odpowiedź