Kulinarnie Lifestyle

Festiwal Food Tracków – czyli za głosem żołądka!

W ostatni weekend działo się sporo wydarzeń. Jeśli ktoś nie miał pomysłu na popołudnie, to absolutnie miał z czego wybierać. Kusiły mnie targi Family Days, ale ostatecznie poszłam za głosem żołądka i wybraliśmy Festiwal Food Tracków. Ten odbywał się na błoniach Stadionu Narodowego.

Nie wiem czy miałyście okazję oglądać film „Szef”, ale to on rozkochał mnie w tym segmencie gastronomicznym. Daje on bowiem możliwość spróbowania fantastycznych potraw, opartych na lokalnych produktach, a smakiem i jakością często nie odbiegających od tego co serwują modne knajpki. Co więcej, możliwość zjedzenia posiłku pod chmurką, na trawie jest dla mnie nie tylko atrakcyjna, ale i wygodna. Nie zmusza mnie do siedzenia w głośnym i dusznym pomieszczeniu, a i moje dziecko ma więcej interesujących bodźców w zasięgu wzroku. Plus nie muszę się martwić o to że narobi hałasu, a ja będę stawać na głowie żeby nie zakłócało innym spokoju.

Wracając do festiwalu – było co zjeść. Pierwsze 20 minut chodziliśmy rozglądając się i zapoznając z możliwościami, których było tyle, że decyzja wcale nie należała do łatwych. W końcu zjechało się aż 80 jadłowozów. Najwięcej oczywiście było burgerów (głównie z racji, że event w dużym stopniu dotyczył mistrzostw burgerowych), ale można było też spróbować past, sushi, naleśników, gofrów, pizzy, zapiekanek, ziemniaków, tacos, kofty, warpów, owoców w czekoladzie, ramen oraz innych zup.

Ponieważ burgery nie są dla nas nowością, baaa, jemy je co jakiś czas, postanowiliśmy postawić na coś innego. Ostatecznie zaczeliśmy od zapiekanki z nachosami – nigdy nie próbowaliśmy takiego połączenia, a okazało się naprawdę trafne. Numerki do odbioru zamówienia były mało dyskretne 😉 – ale pomysł bardzo zacny 🙂

 

Kolejny food track który odwiedziliśmy dawał możliwość skosztowania zapiekanych ziemniaków.
Tu w wersji ze szpinakiem. Nieco ciężkie, ale w końcu ziemniaki to nie danie fit 😉

 

Pyszna okazała się również pizza, sprzedawana w slice’ach (kawałkach). Połączenie gruszki i koziego sera było bardzo apetyczne, choć ja preferuję gruszkę z lazurem i tego chyba nic nie zmieni 🙂

Cały wypad zakończyliśmy deserem w postaci owoców w czekoladzie. Wybór był ogromny, od bananów po gruszki, jabłka, truskawki i wiele innych. Ten przysmak królował wśród dzieci, jako kompromis między słodkim a zdrowym. 🙂

Reasumując – było absolutnie pysznie.
Warto wybrać się na takie wydarzenie, aby zjeść takie pyszności na świeżym powietrzu w gronie przyjaciół i rodziny. Na następny festiwal food tracków wybierzemy się napewno 🙂

Cześć, mam na imię Ania i bardzo się cieszę, że mogę gościć Cię na moim blogu.
Jeśli spodobało Ci się tutaj, to zostań z nami na dłużej, będzie nam bardzo miło 🙂
Polub slodkiciezar.pl na Facebooku
Polub slodkiciezar.pl na Instargarmie

Do zobaczenia! 🙂

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Brak komentarzy

Napisz odpowiedź