Podróże

Edynburg – wspomnienie wakacji

Ten rok był dla nas dosyć intensywny. Narodziny Mikiego wywróciły nasz świat do góry nogami. Skończyły się spontaniczne łikendowe wyjazdy, zaczęło się planowanie z wyprzedzeniem. Od początku wiosny często mówiliśmy o wakacjach, ale jakoś ciężko nam było podjąć jakąś decyzję, po drodze pojawiło się sporo nieplanowanych wydatków. Auć.Koniec końców zrezygnowaliśmy z ciepłych kierunków, bo wypoczynek z Mikim na leżaku pod parasolem wydawał się po prostu nierealny. Miko jest typową wiercipiętą, i o ile nie śpi, to ciężko jest utrzymać go w jednym miejscu dłużej niż 3 sekundy. Tak tak, na ogół w ciągu dnia nie daje mi chwili wytchnienia, a śniadanie spożywam nie kęsami ale w postaci całych kanapek chapniętych na raz ;). Cóż poradzić.

Z przyjemnością zatem skorzystaliśmy z propozycji znajomych i odwiedziliśmy ich w Edynburgu.

 

Wyjazd był niezwykle udany. Miło było nadrobić zaległości ze znajomymi, a Edynburg zachwycił nas tak samo, jak podczas podróży dwa lata wcześniej. Miasto piękne, z niezliczoną ilością wspaniałych zabytków. Wzdłuż głównych ulic można znaleźć masę knajpek typu take away, z każdą możliwą kuchnią, co jest spowodowane różnorodnością mieszkańców – raj dla amatorów próbowania nowych smaków ;). Choć miasto jest multikulturowe, skupiające w sobie wiele narodowości i wyznań, ludzie podchodzą do siebie bardzo uprzejmie ;). Odmienność zarówno w pochodzeniu jak i stylu ubiernia widać gołym okiem, niemniej jednak nikt się nikomu nie przygląda, bo tam wszystko zdaje się być dla wszystkich ok – niezależnie czy masz czerwone włosy, czy też wychodzisz w piżamie do sklepu. Cóż w tym dziwnego, przecież zabrakło Ci bułek na śniadanie. 🙂 Wszystko to wynika z tego, że tam ludzie mają do siebie więcej dystansu, żyją na większym luzie. Nie analizują, po prostu żyją.

 

Zamek w Edynburgu

 

Widok na górę Artura

 

 

 

W Edynburgu co drugi sklep ma w nazwie: Soctland, Edinburgh lub Celtic. Króluje tu lokalny patriotyzm 🙂

 

Fajnie było zmienić otoczenie na te kilka dni. Co prawda urlop z maluchem to wcale nie taki znowu odpoczynek, ale i tak pozwala solidnie naładować baterie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Brak komentarzy

Napisz odpowiedź